Strona:PL Jaworski - Historje manjaków.djvu/197

Ta strona została uwierzytelniona.


Bądźcie łaskawi spodziewać się pomyśleń nawet w słowach skromnych i maciutkich i sami składajcie sobie pogmatwane sensy, marząc, gdyż w tym jest rozkosz czytania.
Wytchnienia napróżno nie wymagajcie, gdyż skąd go Wam dostarczyć, kiedy sny nawet nie są wypoczynkiem, a zmorą tylko i zdrętwieniem przedzgonnym.
Zaś stanowczo nie czytajcie „Historji“ na szezlongu, z przepełnionym żołądkiem, gdyż wówczas — za należyte trawienie nie ręczę!
Gdybyście zaś mieli popadać w paroksyzmy furji nademną, lub dali się unieść niezadowoleniu z niejasności tematu aż po granicę wymyślań trywjalnych, pozwolę sobie przypomnieć Wam skuteczny środek na złagodzenie wzburzenia, a mianowicie manifestacyjne wzruszenie ramion, o Przygodni Czytelnicy moi! — których nie kocham.


Z pełnym brakiem artystycznego obmyślenia i sprytu zapowiadam u wstępu, iż bohater tej sztucznej awantury już nie żyje. Nie żyje, gdyż padł ofiarą konfliktu, którego nigdy należycie nie był świadom, a który ja mu z całą bezwzględnością narzuciłem w pogoni za cudactwami.
Wiem, że historje, kończące się źle (a śmierć przecie ogólnie uważaną bywa za zły koniec choćby najgorszych początków), że więc te historje są niepoczytne. Jeżeli kiedy autor posuwa się tak daleko,