Strona:PL Jaworski - Historje manjaków.djvu/239

Ta strona została uwierzytelniona.


się djabełki ludzkie, biegają, tłoczą się w splotach rozpacznych. Huk domem wstrząsa. Sypią się gruzy w odmęt czerwieniejącego krateru. Zamiastowe syreny zawodzą, jęczą. Syczą wodne węże. Kopyta koni walą o bruk, tratują gapiów czernię. Przeraźliwe gwizdy szarpią ciszę, dogorywającą w cieniów marnych strzępach.
A miss niezwykle elastyczna stoi, jak posąg, spokojna, chwilę patrzy na święto miłości, aż wreszcie nasycona, z precyzją wykonuje swój niezrównany skok z trzeciego piętra wymarzonych pragnień na niewyścielony, zimny bruk ziemskiej rzeczywistości.
Tym razem gumowa jej właściwość odbiła ją od ziemi do wysokości nazbyt niewymiernej, gdyż nie powróciła już do wdzięcznych widzów, pozostawiając im tylko zastygłe ciało w czarnych, pod szyję zapiętych trykotach i z milczącym amorem przy zsiniałej piersi.