Strona:PL Maria Konopnicka - Cztery nowele.djvu/89

Ta strona została skorygowana.


Gdy starszy kahału głosy rozmawiających posłyszał, zbladł i za poręcz krzesła się chwycił, poczém, tłumacząc się przed Haną chwilowym zawrotem głowy, gospodarzy pożegnał i do miasteczka śpiesznie powracał.
Kiedy nazajutrz zrana Hersz stary po chłopca ze szlabanu do farbiarni przysłał, chwycił się Uriel za głowę i jak szalony do mostu pobiegł.
Koło północy dopiero powrócił milczący, śmiertelnie blady, pochylony, lecz spokojny.
Był to spokój rozpaczy, która już niczego nie spodziewa się w życiu. O chłopcu ani jedném słowem nie wspomniał. Zdawało mu się, że sercu własnemu głęboką mogiłę wykopał i ciężkim przywalił je kamieniem.
Mieszkańcy miasteczka wzruszyli się niezmiernie wieścią o zaginieniu Michałka.
Była nawet taka chwila naprężenia ciekawości publicznéj, że policyant Nr 1, Józef Kos, cały tydzień kartofli nie skrobał w municypalnéj kuchni, tylko wałęsał się po mieście, zbierając coraz to osobliwsze wieści, które za pośrednictwem panny Maryanny, kucharki, dochodziły do uszu pani burmistrzowéj, wielce lubiącéj wszelkie niezwykłe, romantyczne przygody.
Pan burmistrz nawet, wyrwany z swojéj wygodnéj administracyjnéj drzemki, przetarł maleńkie oczki, którym zwycięzki rozrost policzków zupełną groził zagładą, a wysłuchawszy opowiadania — w którém jednocześnie brały udział: pani burmistrzowa, dwie panny burmistrzówny, pani aptekarzowa, dama mocna w słowie, oraz Maryanna, wnosząca tacę z przy-