Strona:PL Morris - Wieści z nikąd.pdf/321

Ta strona została przepisana.


ROZDZIAŁ XXVIII.

Mała rzeka.

Następnego ranka ruszyliśmy w drogę przed godziną szóstą, ponieważ mieliśmy jeszcze przebyć dwadzieścia pięć mil do ostatecznego celu, a Dick pragnął stanąć na miejscu przed zmierzchem. Podróż była bardzo mila, chociaż tym, którzy nie znają górnej Tamizy, nie wiele można o niej powiedzieć. Ellen i ja znaleźliśmy się razem w jej łodzi, chociaż Dick, dla przyzwoitości chciał mnie mieć w swojej łodzi, aby obie kobiety wiosłowały razem w małej łódeczce. Ellen atoli nie pozwoliła na to, lecz zażądała mego towarzystwa jako zajmującej osobistości.
— Po dotarciu tak daleko — rzekła — nie zgodzę się na towarzysza, który będzie myślał o kim innym a nie o mnie; gość jest jedyną osobą, która mnie może odpowiednio zabawić. Mówię to na seryo — dodała, zwracając się ku mnie — i wcale nie powiedziałam tych słów dla efektu.