Strona:PL Morris - Wieści z nikąd.pdf/40

Ta strona została przepisana.


neczne odbijały od niego, jak gdyby miał na sobie złotą zbroję. Był to mężczyzna wysoki, ciemowłosy, nadzwyczaj przystojny, a jakkolwiek twarz jego nie mniej miała uprzejmy wyraz, niżeli twarze innych, to jednak poruszył się z tą nieco wyniosłą miną, jaką piękność zwykła nadawać zarówno mężczyźnie jak i kobiecie. Zbliżywszy się usiadł przy moim stole z uśmiechem na twarzy, wyciągając ramię przez poręcz krzesła w ten pełen wdzięku sposób, jakiego wysocy i dobrze zbudowani ludzie mogą używać bez afektacyi. Przybysz był w sile wieku, ale miał taki szczególny wyraz jak dziecko, które tylko co otrzymało nową zabawkę. Ukłonił się z wdziękiem i rzekł:
— Widzę odrazu, że pan jesteś tym gościem, o którym Annie tylko co mówiła mi, gościem, który przybył z dalekich stron, nie znających ani nas, ani naszych obyczajów. Mam nadzieję, że nie odmówisz mi pan odpowiedzi na kilka pytań; uważa pan bowiem — “
W tej chwili Dick przerwał mi: „Nie, Boffinie, bardzo proszę! daj pokój w tej chwili. Pragniesz oczywiście, aby gość czuł się szczęśliwym i jakby u siebie; a jakżeby to być mogło, gdyby musiał nieustannie odpowiadać na wszelkie pytania wtedy, kiedy jeszcze nie połapał się z nowymi zwyczajami nowych dla siebie ludzi? Nie, nie; ja go zaprowadzę tam, gdzie będzie mógł sam stawiać pytania i otrzymać na nie odpowiedzi; to znaczy się