Strona:PL Morris - Wieści z nikąd.pdf/43

Ta strona została przepisana.


i udali się do portyku, przed którym zaprzężony w pięknego siwoszka stał pojazd gotów na nasze usługi. Był lekko zbudowany i wygodny, a nie posiadał cech tej obmierzłej wulgarności, która była nieodstępna od pojazdów moich czasów, zwłaszcza od tak zwanych „eleganckich“, lecz był w linii tak miły i pełen wdzięku, jak ekwipaże robione w Wessex. Dick i ja wsiedliśmy. Dziewczęta, które przeszły do portyku pożegnać się z nami, machały rękami ku nam; tkacz skłonił uprzejmie głowę; zamiatacz śmieci skłonił się z wdziękiem trubadura; Dick szarpnął lejcami i ruszyliśmy.