Strona:PL Ostatnie dni świata (zbiór).pdf/40

Ta strona została przepisana.


czów. — Zginiecie, boście nie czcili ołtarzy, ani sług nieba, nie pomoże wam teraz ani nauka, ani polityka!... będziecie się modlić i modlitwa was nie zbawi, sąd wydał wyrok i wszyscy jesteście skazani na śmierć w niebieskim płomieniu.
Kapłan zeszedł z pagórka, nie przestając wykrzykiwać bez związku, grożąc i przeklinając. Za nim szła gromada ludzi, z których jedni płakali, drudzy zaś obrzucali Klaudiusza wymysłami, piaskiem i błotem. Jakiś ulicznik, wdrapawszy się na mur, wylał Klaudiuszowi całe wiadro wody na głowę. Idąc dalej placem Wiary, wszędzie widziałem podobne sceny. Tłum widocznie nie zdawał sobie jeszcze dokładnie sprawy z doniosłości przepowiedni, wypowiadanych przez kapłanów, którzy zawsze zresztą mieli zwyczaj straszyć przesądną ludność Heljopolisu okropną zemstą niebios. Ci słudzy ołtarzy podobni byli do właściciela ogrodu zoologicznego, który ma w kieszeni klucz od klatek z drapieżnemi zwierzętami. Każdej chwili można było pootwierać klatki i wypuścić na bezbronną ludność dzikie, wygłodniałe zwierzęta. Przypominając sobie wszystkie wypadki, poprzedzające zagładę ziemi, z wszelką pewnością mogę twierdzić, że panika zaczęła się szerzyć najpierw w dzielnicy Wiary. Kiedy jeszcze w innych częściach miasta, rozłożonego na przestrzeni tysiąca przeszło kwadratowych wiorst, życie szło zwykłym trybem, dokoła świątyni już działy się sceny, przypominające ostatnie dni świata. Olbrzymie tłumy, wśród których przeważały kobiety, rzucały się jak w