Strona:PL Sue - Artur.djvu/390

Ta strona została przepisana.


Pani de Pënâfiel nieprzestawała patrzeć na mnie z najgłębszém podziwieniem. Jednakże, wierząc zapewne lepiéj tysiącznym poważnym rozmowom, jakie z nią w tym przedmiocie dawniéj prowadziłem, niżeli nagłej płochości jaką teraz udawałem, dodała:
— Lecz kiedy po zawrocie uciech światowych nastąpi spokojność, rozwaga, i rozbierając te uciechy poznamy ich zasmucającą próżność, CÓóż wtedy czynić?
— Mocno mnie to smuci że niemogę tego Pani powiedzieć; używam, i spodziewam się używać dłużéj może niż nie jeden, tych uciech, któremi Pani zdajesz się pogardzać; niemogę też uwierzyć aby kiedykolwiek wydały mi się uciążliwemi, bo właśnie kruchość, łatwość i lekkość więzów światowych, czynią je dla mnie tak szacownemi! Przepraszam »za obelżywą głupowatość mego porównania» jakby powiedział Lord Falmouth, lecz jeśli kiedykolwiek przestarzały obraz więzów kwiatowych słusznie był zastosowany, to pewnie do stosunków światowych, również wesołych, jak są krótkotrwałe i dość dogodne. Lecz nade wszystko zachwyca mnie miłość, taka jak ją świat rozumie! Nie uznajesz że Pani, iż ta miłość jest historyą Feniksa, który bezustannie z własnych odsądza się popiołów, coraz to bardziéj uzłoco-