Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/138

Ta strona została uwierzytelniona.


A i tyś może w tym kraju mglistym
Wzrósł, czytelniku, przeżył twój wiek.
I jam tu niegdyś żył; dziś mię niéma,
Bo mi szkodliwe północne klima.


III.

Ojciec Eugenia, służąc szlachetnie,
Wspaniale z długów żył kilka lat;
Co rok trzy razy przyjmował świetnie,
A w końcu z torbą musiał iść w świat.
Los opiekuńczy strzegł Oniegina:
Madame dziecięcy kształciła wiek;
Późniéj opieka zjawia się inna,
Chłopca mi tego wnet Monsieur strzegł.
A Monsieur l’abée, francuz ubogi,
Wiedząc, że przymus niewiele wart,
Niebył dla chłopca tak bardzo srogi,
I, ucząc, wszystko obracał w żart;
Za figle lekkie wymierzał kary,
I zwiedzał z chłopcem modne bulwary.


IV.

A gdy młodości wkrótce burzliwéj
Dla Oniegina zbliżył się kres,
Błogich nadziei, tęsknoty tkliwéj,
Monsieur precz poszedł jak stary pies.
A nasz Oniegin pełen swobody,
Jak istny dandy suknie wdział już,