Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/201

Ta strona została uwierzytelniona.

Jam jest twój Harun! Z pośród kul wrogów
Do mych rodzinnych powracam progów.
Nieuszkodzony...”
— „Tyś sam?”
— „Sam jedny!”
— „Gdzież ojciec, bracia?”
— „Oni zginęli,
Prorok ich śmierci pobłogosławił,
Anieli dusze do raju wzięli.”
— „Tyś krew ich pomścił?”
— „Nie, nie pomściłem,
Na ziemi-m cudzéj miecz mój zostawił,
Strzałą się w góry nasze puściłem,
By nie zostawić ciebie sierotę,
I łzy twe otrzéć, stłumić tęsknotę.”
— „Milcz, Giaurze, prosto chytrością nie radź,
Kiedyś ze sławą nie chciał umierać.
Starym mym latom krzywdy nie zrobię!
Zbiegu wolności, precz! sam żyj sobie!
Nie chcę haniebnym dzielić się czynem:
Tyś tchórz! niewolnik!... tyś nie mym synem!”
Nagle umilkły pogardy słowa,
I znowu wokół cisza grobowa.
Lecz wkrótce ciszę ową przerwała
Modlitwa, jęki, żale, przekleństwa:
Wtém Harun jednym ciosem kindżała
Przyspieszył koniec swego męczeństwa.
Spostrzegłszy zrana, że we krwi broczy,
Matka z pogardą odwraca oczy;
I trup, przez wiernych z wstrętem trącany,