Strona:PL Zieliński Gustaw - Poezye, tom II.pdf/291

Ta strona została przepisana.


4.

Ów, co nań pędził od strony wschodu,
Na wiśnio-gniadym sadził bachmacie;
Widać potomek Kańskiego rodu,
Od stóp do głowy — cały w szkarłacie.
A blask szat jego, takiej był mocy,
Że choć już ugasł ów wąż świetlany,
On, świecił sobą, śród cieniów nocy,
Jakby w jutrzenki ogniach skąpany;
Gwiazdą z rubinów miał kaftan spięty,
A na kołpaku — lychnis zatknięty.[1]
Powitał jeźdźca, skłonieniem głowy,
I doń przemówił takiemi słowy:

5.

„Błyszczy gwiazda poranna na Wschodzie,
Promieniami w świat daleki strzela;
Rośnie róża w czarownym ogrodzie,
Roskosz — w uśmiech jej listki rozdziela;
Uśmiech róży — to serce dziewicze,
Gdy przeczuwa miłości słodycze;
Blaski gwiazdy — to młodzieńca oczy,
Gdy je dziewczę swym czarem otoczy.
Ty, młodzieńcze chciej być gwiazdą Wschodu;
Ja ci różę ukażę ogrodu.
Żadna hurys w Edenie Proroka,
Nie ma blasku tak czarnego oka,
Ani włosa — z tak bujnemi sploty,
Ani ustek — milszych do pieszczoty.

  1. A na kołpaku — lychnis zatknięty.

    Lichnis chalcedonica, kwiat obficie w stepach rosnący, a w ogrodach naszych znany pod nazwiskiem „gorącej milości.“