Strona:PL Zieliński Gustaw - Poezye, tom II.pdf/297

Ta strona została przepisana.


14.

Przyszła zima, — ciężka, mroźna zima;
Śnieg się sypie... dla stad karmu nie ma;
Próżno konie kopią śnieg od głodu,
Zamiast trawy, dokopią się lodu.
„Trzeba spiesznie dobytek ratować,
Zwinąć jurty... w góry odkoczować,
Gdy z nas każdy inną pójdzie drogą,
Łatwiej stada wyżywić się mogą.“
Po naradzie, — Karybaj z Akbajem
Każdy innym powędrował krajem;
A Karybaj trupem drogę znaczy,
Stracił stada — i umarł z rozpaczy.

15.

U sułtana — to rozkosz i zbytek,
Z każdą chwilą mnoży się dobytek;
Auł — coraz szerzej się rozpiera,
U ogniska — tłumna czeladź zbiera;
Allach w szczęściu i zdrowiu go chowa.
W tem, uboga przychodzi doń wdowa,
Prosi wsparcia, pokazuje syna,
Dawną przyjaźń, przysięgę wspomina.
Sułtan w złości, obelg im nie sczędził,
Wdowę z dzieckiem wyszczuł i wypędził;
„Precz mi z oczu!... jam nie bogacz taki,
Bym mógł wszystkie przygarniać żebraki,
Wybrać zięcia, który jeść co niema...
Ja nie oddam córki bez Kałyma“.[1]
O! Akbaju! gdzież święte umowy?...

  1. Ja nie oddam córki bez kałyma. —

    Kałym — jest opłata jaką daje kawaler ojcu lub bratu swojej narzeczonej. — U kirgizów żony się kupują; kałym w ogóle, składa się z pewnej ilości zwierząt domowych większych i drobniejszych; wysokość jego zależy od wdzięków i społecznego stanowiska tej, którą sobie życzy Kirgiz wziąść za małżonkę. —