Strona:PL Zieliński Gustaw - Poezye, tom II.pdf/301

Ta strona została przepisana.


Tysiące w siebie pochłania strumieni;
A chcesz tam dotrzeć, zkąd czerpie swe wody?...
Świat niedostępny... zamknięty przez lody;
Sterczą iglasto w wiecznych śniegach sczyty,
Na których niebo wspina swe błękity.

4.

W owych dolinach — śród wiecznej zieleni,
Wspaniałe słońce w ognistym turbanie
Jakby Padyszach na niebios rydwanie,
Rozrzuca wkoło złoto swych promieni.
To też smug każdy tej sczęśliwej ziemi,
Wciąż się okrywa płodami złotemi;
Złotym nektarem nalewa się trzcina,
Winorośl złote swe grona rozpina
Przez drzew gałęzie, w sploty łącząc drzewa,
Gdzie złoty owoc śród liści dojrzewa,
A całe łany złoty blask odziewa.
Ale nietylko słońce z sczodrej dłoni,
Wszystkie bogactwa składa do tych błoni:
Tam, każdy potok czystem złotem płynie,
A gdy się spuścisz do krain podziemnych,
W skałach głębokie odkryjesz jaskinie,
Dziwnie błyszczące w swych kryjówkach ciemnych;
Sądzisz, że iskry, że gwiazdy, że kwiaty,
W zaczarowane objęły cię światy,
A to opale, szmaragdy, rubiny,
Które sam Allach spuścił w te doliny.