Strona:Poeci angielscy (Wybór poezyi).djvu/241

Ta strona została uwierzytelniona.


jakiekolwiek posiada on wady, można się było obejść pogardliwie tym ludziom, którzy najrozmaitszymi stopniami pochwał i penegiryków sławili «Parysa», «Kobietę», «Opowieść syryjską» i panią Lefanu i p. Barret i pana Howarda Paynea i cały długi szereg niemniej znakomitych nicości?
Sąż-to ci sami ludzie, którzy w swej sprzedajnej dobroduszności odważyli się porównać wielebnego o. Milmana z lordem Byronem?
Jakimże to oni w danym wypadku dławili się komarem, połknąwszy poprzednio wszystkie owe wielbłądy?
Na którąż to na wiarołomstwie pochwyconą kobietę odważa się pierwszy między temi rozpustnikami rzucić swój kamień zgorszenia?
Nieszczęsny! ty, jeden z najpodlejszych, zeszpeciłeś najhaniebniej jeden z najszlachetniejszych okazów dzieła bożego!
I to ci może służyć za wymówkę, że, będąc mordercą, przemawiałeś tylko sztyletami, ale nie użyłeś żadnego.
Okoliczności, towarzyszących ostatniej chwili życia biednego Keatsa, nie znałem, gdy Elegia gotową była do druku.
Opowiadano mi, że ranę, którą czuły jego duch otrzymał od krytyka «Endymiona», do najwyższego rozjętrzyło stopnia gorzkie uczucie niewdzięcznością opłacanych dobrodziejstw; nieszczęśliwego wygwizdali nie jako ze sceny życia zarówno ci, dla których dobra zmarnował pierwiosnki swego geniuszu, jak i ci, których szczodrze obsypał swem mieniem i których swoją darzył opieką.
Do Rzymu towarzyszył mu i podczas ostatniej