Strona:Selma Lagerlöf - Legendy o Chrystusie.djvu/9

Ta strona została uwierzytelniona.


pospiesznie, a wtem ujrzał u stóp pasterza trzy wielkie brytany.
Poczuwszy obcego psy zerwały się na nogi i rozwarły szeroko paszcze, aby na niego zaszczekać, ale nie wydały głosu.
Sierść zjeżyła im się na grzbietach, białe kły błysnęły przy świetle ogniska, rzuciły się z wściekłością ku starcowi, jeden chwycił go za nogę, drugi za rękę, a trzeci za gardło, — ale zęby i szczęki ich były bezsilne, nie mogły mu wyrządzić żadnej szkody.
Człowiek otrząsnął psy jak kurz z ubrania i chciał iść dalej, lecz dokoła ogniska leżały białe owce, grzbiet przy grzbiecie, szeroko, że nogi nie miał gdzie postawić.
Więc zaczął iść po owcach depcząc je stopą, a żadna się nie przebudziła.
— Dlaczego, babciu? — zapytałam zdziwiona. — Dlaczego owce się nie przebudziły, choć człowiek deptał po nich?
— Zaraz się dowiesz, dziecko. — I mówiła dalej:
Gdy nieznajomy na koniec stanął przy ognisku, ujrzał go pasterz. Był to czło-