Strona:Selma Lagerlöf - Opowiadania.djvu/76

Ta strona została przepisana.


nie wiele jest wśród nas takich, które dlatego pielęgnują chorych, że to jest wewnętrznem powołaniem ich życia. Jesteśmy przeważnie rade módz się oddać tej sprawie dlatego, że wszystko inne nam się nie powiodło.
— A wielebny ojciec? — zwrócił się Bartout do księdza.
— Ach, to już tak dawno. Całe me życie byłem kapłanem. Ale zdaje mi się, że ojciec Vertois w naszej gminie poradził memu ojcu, aby mnie posłał do seminaryum.
Pan Bartout zwrócił się wkońcu do młodego Francuza.
— Ja, panie — rzekł artysta — nie wierzę powołaniu wewnętrznemu. Prowadzi ono tylko na manowce. Ja pracuję farbą i pendzlem, bo to dla mnie jest najnaturalniejsze. Powiem panu, że w mojej rodzinie wszyscy jesteśmy potrosze malarzami.
Po tych wynurzeniach zapomniano zupełnie, że z początku rozmowy chodziło o porównanie Francuzów z Anglikami. I zamiast tego mówili wszyscy o zdolnościach i powołaniu i przytaczano kilka przykładów na to, w jakie szczególne stosunki popadają ludzie, gdy te dwie rzeczy nie idą z sobą w parze.
— Starałem się zawsze trzymać zdala od wszelakich mrzonek i robić tylko to, do czego miałem zdolności — rzekł oficer. — Nikt nie