Strona:Selma Lagerlöf - Opowiadania.djvu/78

Ta strona została przepisana.


— Siostra Oliwia — opowiadała dalej — była Francuzką, ale tak inną od wszystkich Francuzek, które przedtem widziałam, że brałam ją z początku za Niemkę, lub Szwajcarkę. Francuzka, według mego pojęcia, powinna była być albo piękną, pulchną kobietą z cerą oliwną i śmiejącemi się ciemnemi oczyma, albo też małą, delikatną, wydelikaconą, jak marzenie. Siostra Oliwia natomiast była wielka, chuda, nieładna, ale silna i żywa, o twarzy, wzniecającej zaufanie.
Jeszcze więcej zdziwiłam się jej zewnętrznym wyglądem, kiedy pomału dowiedziałam się, że siostra Oliwia była wielkością, była sławą, że kiedyś nazywała się panną Oliwią Miteau, jeździła własnymi końmi, mieszkała w prześlicznem mieszkaniu w Paryżu i obcowała z najznakomitszymi ludźmi w Europie.
Siostra Oliwia była aktorką, nim została siostrą miłosierdzia, a to wielką i sławną aktorką, którą znali wszyscy ludzie, przynajmniej w Paryżu. Oczywiście nie była ona jedną z tych, które objeżdżają cały świat i są takiemi wielkościami, że jednego dnia pokazują się w San Francisco, a drugiego w Petersburgu, ale było jej tak dobrze, jak tylko sobie życzyć mogła. Publiczność lubiła ją bardzo, krytycy teatralni rzadko bardzo mogli o niej coś niekorzystnego powiedzieć, zarabiała wiele pieniędzy i występowała w teatrze francuskim.