Strona:Tadeusz Dołęga-Mostowicz - Prokurator Alicja Horn tom I.pdf/181

Ta strona została skorygowana.

nym. Patrjachat liczy zaledwie, jeżeli chodzi o Europę, trzy do czterech tysięcy lat...
— Drobiazg — żartobliwie zauważył prezes.
— A tak — poważnie powiedziała Alicja — drobiazg. Malutki ułamek w historji ludzkości. A przedtem długie tysiąclecia panował matryarchat, rządziły tylko kobiety. A widocznie robiły to niezgorzej, skoro dziś świat usta otwiera z zachwytem nad odkryciami etruskiemi i egejskiemi z owej epoki cywilizacji wyższej, niż epoka Wersalu, a kultury wspanialszej i wyższej, niż nasza obecna.
— Niestety, nic nie wiem o tem. Nigdy się tem nie zajmowałem — rozłożył ręce prezes — ale, przyjmując to do wiadomości, nie przypuszczam, by pani chciała przez to powiedzieć, że świat wraca do ustroju matryarchalnego?
— Któż to może wiedzieć — uśmiechnęła się Alicja — jesteśmy wprawdzie świadkami powrotu kobiety do czynnego życia społecznego i państwowego, lecz zbyt mały mamy wycinek czasu do obserwacyj. Jednakże wszystko zdaje się przemawiać za uzasadnieniem... obawy pana prezesa.
— Jeżeli ustrój ten ma nas, mężczyzn, zmusić do abdykacji na rzecz takich kobiet, jak pani, proszę mi wierzyć, że obawy moje zmienią się w szczerą radość.
Powiedział to z tak ujmującą kurtuazją dżentelmena starej dobrej szkoły, że Alicja podziękowała mu najmilszym i najzalotniejszym ze swych uśmiechów.
Szarmancko pocałował ją w rękę i wyraźnie słyszała, jak, odchodząc, bardzo chrząkał.
Pracowała tego dnia tylko do drugiej. Julka gorączkowo przygotowywała się do egzaminów maturalnych i Alicja poświęcała teraz wiele czasu przerabianiu z nią trudniejszych przedmiotów.
Teraz, gdy oswoiła się już zupełnie z pracą w sądzie, gdy zaprzestała bywania w restauracjach i gdy