Strona:Upominek. Książka zbiorowa na cześć Elizy Orzeszkowej (1866-1891).pdf/111

Ta strona została uwierzytelniona.

A wtedy Julja niech czem prędzej zmyka
Z kochankiem swym w świat, daleko od kraju!

(woła)

Ha, Saturninus! słyszysz, pójdź hultaju,

(Pretorjanin wchodzi)

Pobladłeś bardzo... Ano, zbliż się do mnie,

(wyciąga miecz)

A teraz padnij na kolana skromnie,
I szczerze wyznaj, — co twą zmniejszy winę, —
Żeś ty rozkochał w sobie tę dziewczynę?
A co? jak twarz się twoja śmiesznie płoni.


PRETORJANIN.

Za tobą groźne włóczą się saturny
I ciągną dla mnie i dla niej dwie urny.
Więc nim nad głową mą twój miecz zadzwoni,
Opowiem ci, że miłość moja do niej
Tak wielką jest jak jej nienawiść, panie,
Do ciebie!


EUNUCH (do siebie)

Cezar Julji nie dostanie.

(głośno)

O tej miłości nie mów ani słowa
Nikomu, ani słówka, Saturninie,
Bo święcie z karku zleci twoja głowa,
I jej też, jej krew niewinna popłynie.

(na stronie)

On nie tknie Julji — dziwnie się jej lęka.


DOMICJAN
(wpada na scenę, uderza Eunucha sztyletem i krzyczy).

Kopuła świata niechaj się rozpęka
I niechaj Olimp ujrzy przerażony,
Że wziął na siebie Eunuch świętą postać
Minerwy syna!

(skinieniem ręki każe wyjść Pretorjaninowi).


PRETORJANIN (wychodząc, mówi).

Bardzo dziwne sprawy...


DOMICJAN i EUNUCH (na ziemi).
DOMICJAN (do leżącego).

I cóż udało ci się zeń wydostać?...


99