Otwórz menu główne

Strona:Upominek. Książka zbiorowa na cześć Elizy Orzeszkowej (1866-1891).pdf/157

Ta strona została przepisana.


dzieć nie możemy. Jedno można twierdzić bez obawy popełnienia błędu, mianowicie, że jeden ruch wyłącznie zapanować nie może nad wszystkiemi innemi, bo te ostatnie wywierają nań wpływ swój stanowczo, zmieniając go do niepoznania we względzie skutków, jakie mógłby za sobą pociągnąć, gdyby działał sam jeden. Przeto człowiek-zwierzę, dzięki dwoistości swej przyrody, musi się wciąż wahać pomiędzy dążnością do uszlachetniania się i dążnością do powrotu do stanu pierwotnego, bo nie może przestać być ani człowiekiem, ani zwierzęciem. Mając zaś na względzie różnice, zachodzące pomiędzy pojedyńczymi ludźmi, gdyż pewne jednostki więcej są ludźmi, aniżeli zwierzętami, inne zaś więcej są zwierzętami, aniżeli ludźmi, a także, że „historję robią“ nie pojedyńczy ludzie, ale gromady ludzkie, — zrozumiemy łatwo, że gry wypadków, które nastąpić mogą w przyszłości, ani stworzyć, ani przewidzieć nie można. Chociaż każdy pojedyńczy człowiek na przyszłość ludzkości wpływ swój osobisty wywiera bezwarunkowo, uczestnicząc jako cząstka w ruchu całości i nadając lub zmieniając kierunek, w którym się ten ruch odbywa, bo albo ją popycha naprzód, albo ruch jej powstrzymuje, albo w jakikolwiek inny sposób na ruch ogólny oddziaływa: współdziałanie z jednemi lub przeciwdziałanie innym nie może pozostać bez skutku względem kierunku, w którym się ludzkość porusza, bo nie jest to obojętnem, czy się do wytworzenia pewnego kierunku dążenia czynnie przyczyniamy, czy się bodaj tylko od udziału w pewnym ruchu ludzkości uchylamy.
Wobec wszelkich rozmyślań nad przyszłemi losami ludzkości winniśmy zawsze pamiętać o tem, że chociaż prawdą jest, iż z biegiem dziejów człowiek przeciętny postępuje ustawicznie, iż się coraz bardziej uspołecznia i szlachetnieje, a więc możnaby uważać uobyczajenie, uspołecznienie i uszlachetnienie za przyszły kierunek, w którym pójdzie, lub pójść może ludzkość; prawdą jest także, iż w każdym przeciętnym człowieku mieszka zwierzę, które się łatwo budzi, i że upadek moralny, skłonność do powrotu, do stanu pierwotnego, skłonność do cofania się przy sprzyjających warunkach, które są bardzo liczne, wciąż się daje spostrzegać wśród najbardziej ucywilizowanych społeczeństw i odbywa się daleko prędzej i łatwiej, aniżeli uobyczajenie człowieka. W ten sposób prawdopodobny ruch ludzkości w przyszłości polegać może, zarówno na postępie jej ku lepszemu, jak i na dążeniu do cofania się, to jest na tem samem, na czem polegał dotychczas. Jaki będzie skutek ostateczny zbiorowych usiłowań ludzkich ku urządzeniu życia według przekonań, zależnych od chęci i uczuć, a nawet, czy może być ostateczny skutek tych usiłowań i jego wyraz, pewien niezmienny, stan społeczeństwa ludzkiego, któryby istniał już dalej bez przemiany? Co do pierwszego pytania, pozostajemy w zupełnej niewiadomości; co do drugiego, nasuwają się wątpliwości. To jedno jest pewnem, że ludzkość nie może pozostawać w stanie wiecznej nieruchomości.

Dążność ludzka ku lepszemu, ku możliwej doskonałości, jest formułą ruchu, nie odznaczającego się ścisłością. Wszelkie ideje i urządzenia są złe lub dobre, nie same przez się, ale w stosunku do ludzi. Stąd wszelkie zdobycze postępowe w pewnej epoce są ważne dopóty, dopóki trwają te warunki, wśród których ludzkość postąpiła w pewnym kierunku. Jeżeli przeminą te warunki, to odpowiedne ideje i urządzenia społeczne, których one były objawem, stają się już albo obojętnemi, albo wcale niepotrzebnemi, albo naw et szkodliwemi, wychodzą przeto z użycia, idą w zapomnienie, bo przemijają przyczyny, które je wywołały do życia, a z któremi dla tego pozostawały one w ścisłym związku. Ideje i obyczaje, powstałe gdzieindziej lub dawniej, stają się niezrozumiałemi

145