Otwórz menu główne

Strona:Upominek. Książka zbiorowa na cześć Elizy Orzeszkowej (1866-1891).pdf/203

Ta strona została przepisana.


śle Rudolfa projekt literackiego wydawnictwa niepospolitej wartości, które gorąco ukochał i z zapałem sobie właściwym prowadził aż do śmierci. We wstępie własnego pióra tak nam pobudki swoje objaśnia:
„Studjum nad ludami żyjącemi wewnątrz naszej monarchji nietylko jest wielkiej ważności polem działania dla uczonych, ale ma jeszcze praktyczną wartość z tego względu, że przeprowadzi do ukochania wspólnej wszystkim ojczyzny. Przez coraz głębsze wpatrywanie się w rysy i właściwości pojedynczych grup etnograficznych, w ich wzajemną materjalną od siebie zależność, będzie wzrastać i umacniać się to uczucie solidarności, które łączyć powinno wszystkie ludy naszej monarchji. Jeżeli zaś który z nich przez swój język, obyczaj i odmienny w części rozwój historyczny, czuje się niejako odosobnionym wśród innych części składowych, tego sam fakt uszanowania jego indywidualności i należnego jej uznania nakłoni do zgodnego pożycia. Będzie to dla niego pobudką do szukania odtąd w monarchji Austro-Węgierskiej jakiego duchowego punktu ciążenia“.
Arcyksiążę zwierzał się w poufnych kółkach z wypiastowanego przez siebie planu dzieła, które, ja k mówił, będzie nietylko obrazowem przedstawieniem składowych części monarchji, ale i wykazaniem stanowiska jej w politycznym ustroju świata, oraz jej misji cywilizacyjnej. „Badania te — dodawał — będą zarazem wielkiego wpływu na moje wykształcenie, rozszerzając widnokrąg moich pojęć“.
Do redakcji powołał arcyksiążę Maurycego Jokaja i radcę Hailena. Miano rozpocząć od Wiednia i Austrji Niższej, ale jednocześnie rozpoczęto i od Węgier, żeby uczynić zadość dualizmowi. Stu przeszło uczonych i literatów, stu siedmdziesięciu kilku artystów stanęło do tej pracy obok arcyksięcia. Każdy mu szczegółowo wykładał swe plany, a każdego porywał on i zachwycał. „Niech też wiedzą za granicą — mówił — jakie to wielkie zasoby są w naszych krajach koronnych“. I zaprawdę, dla utalentowanego pióra i ołówka materjał nie lada znajduje się w tem państwie obszernem, gdzie winnice stykają się z gleczerami, gdzie północne wiatry wstrząsają czarnemi borami jodeł i świerków na Górach Kruszcowych, w których tyle skarbów zaklętych, a od południa południowy klimat najświetniejszą roztacza roślinność. Tu rosną niebotyczne sosny, dęby, buki, tam cyprysy i palmy. Tu równiny, wzorowo uprawne, złocistemi kłosami zbóż falują, dalej Wieliczka swą kryształową sól wydaje, a Tryest wabi cudzoziemców do swego portu i, ożywiając handel, podnieca przemysł. Od wschodu tworzą jakoby mur graniczny Siedmiogrodzkich Alp szczyty, a w ich wnętrzu i sól, i złoto; w ich lasach dziewiczych trudny do wytropienia niedźwiedź się ukrywa. Wśród szczytów Alp Styryjskich i Tyrolskich wzlatują orły i sokoły, dalej na północy dzika koza skacze po urwiskach karpackich.
Wielki miłośnik nauk przyrodniczych, arcyksiążę brał na siebie opisy niektórych miejscowości, ich fauny i flory. W miarę, jak który kraj koronny miał być opisywany, zamierzono przybierać z łona jego literatów i artystów, ażeby każdy naród organami, z łona swego wybranemi, mógł malować swoją przeszłość i swoje pragnienia, swój stan dzisiejszy, swój klimat, obrządki, zwyczaje i stroju swego narodowego podał pochodzenie. Cześć, zaprawdę, należy tu wyrazić, tej bezstronności programu.

Otrzymanie pierwszego rękopismu i pierwszego rysunku do ilustracji nieopisaną radością napełniło arcyksięcia. Dnia 1-go grudnia 1885 roku poszedł w świat pierwszy zeszyt pięknie ilustrowany i dwa razy na miesiąc punktualnie wychodziły następne zeszyty, aż do 77go. Wydawnictwo zostało tak

191