Strona:Upominek. Książka zbiorowa na cześć Elizy Orzeszkowej (1866-1891).pdf/230

Ta strona została przepisana.


Z DZIENNIKA PRZYSZŁEJ NARZECZONEJ.
(KILKA ZNALEZIONYCH KARTEK).

Henryk Gliński.jpg


...I myśl moja i serce domagają się odpowiedzi na tysiące pytań, których rozwiązać nie umiem... I myśl i serce wykazują ze straszną słusznością, że rola moja na świecie i w rodzinie ma wielkie podobieństwo do piątego koła u wozu. Mama sypiać nie może, zastanawiając się nad moją przyszłością i nad rozwiązaniem pytania: kto mnie nareszcie weźmie, czy — okropność! — nie zostanę... starą panną!
Ojciec pracuje tylko na to, aby do jakiegoś tam już uciułanego dla mnie posagu dodać parę tysięcy; ma to ułatwić „wydanie mnie“. Brat, zawsze wesoły i uśmiechnięty spogląda na mnie tak, jak gdyby chciał powiedzieć: nieszczęśliwa istoto, pozornie tylko „królujesz“, a faktycznie czekać musisz na jakąś niewiadomą i nieznaną ci istotę płci męzkiej, której będziesz miała szczęście się podobać i która cię wziąć zechce z posagiem, a może dla posagu zaregestruje do swego majątku, jako własność, a z czasem — kto wie? — może się tobą znudzi, porzuci... Smutne to, bardzo smutne — niestety! jednak prawdziwe. Nie jestem dzieckiem, mam dziś już dwudziesty drugi rok (mama nie pozwala mi się do tego przyznawać, a chcąc mnie utrzymać w niewiadomości, zapewnia, że w metryce zaszła omyłka...) widziałam wielu ludzi — szczęśliwych bardzo mało, nieszczęśliwych daleko więcej — podkradałam się do bibljoteki ojca, który jest lekarzem i do książek brata, czytałam prawie wszystkie książki i broszury, jakie za swych studenckich czasów przynosił do domu — i wiem więcej, daleko więcej, aniżeli wolno wiedzieć pannie na wydaniu. W przeddzień ślubu mama nie będzie potrzebowała nic mi wyjaśniać, do niczego przygotowywać... Boję się nawet, czy pozory „niewinności myśli“ zdołam zachować do końca.

Dotąd udawało mi się wybornie: w oczach mamy jestem „naiwną“. Uważa to za największą zaletę. Dlaczego?... Jako więc kobieta-człowiek, — choćby brat mój miał się ze mnie wyśmiewać, — mam przecież prawo coś wiedzieć, uczyć się, dowiadywać, chcieć, pragnąć, kochać nareszcie, nie po to kochać,

218