Otwórz menu główne

Strona:Upominek. Książka zbiorowa na cześć Elizy Orzeszkowej (1866-1891).pdf/233

Ta strona została przepisana.


kich samych jak on mężczyzn nie mogłoby mu wystarczyć i braku tego zapełnić, dostał więc tow arzyszkę, która zarówno pod względem duchowej jak i cielesnej organizacji bardzo się od niego różniła. Czy jasno?... Boże drogi, jakże z tego wybrnąć?!... Aha, już wiem! Mężczyzna w pewnym wieku, bez kobiety, jako istoty żywej, jako organizmu, który go dopełnia, obejść się nie może — żeni się więc...
Aż mi włosy na głowie powstają, jak sobie pomyślę, coby mama powiedziała, gdyby przeczytała to, co piszę?!...
Okropność!...
Ale są jeszcze najliczniejsze związki, które na każdym kroku spotykamy: ona wychodzi za mąż, bo zapracować na siebie nie umie, on się żeni, bo potrzebuje gospodyni w domu, któraby o nim pamiętała. To już jest targ zwyczajny, umowa, w której panem położenia jest mężczyzna, warunki dyktuje i wymaga biernego spełnienia rozkazów...
Takich małżeństw najwięcej...
Czy są inne? Czy są takie związki małżeńskie (jakie wyrażenie prawne, kontraktowe!... Mimowoli nasuwa się na myśl intercyza ślubna), w którychby dwoje ludzi, mężczyzna i kobieta, po to się łączyli i dlatego, że „jego ideały i jego cele są jej ideałami i jej celami“ i że powiedzieli sobie wzajemnie:

Pracujmy razem, by rozświt dnia biały
Prędzej zabłysnął na ziemi!...

Może się mylę, zawsze radabym się mylić, ale nawet o związku takim nie słyszałam nigdy... A więc prawdą ma być niezłomną, nieprzepartą, że co ma żyć w pieśni, musi zginąć w rzeczywistości?
A więc rodzice moi mają słuszność, gdy mówią, że książki po to się pisuje, aby ludzie wolne chwile mieli czem zapełnić? A więc ideały, to mrzonki, czcze pragnienia, bezpodstawne poloty ducha po krainach marzeń?... A więc to życie nasze po za zadowoleniem wszystkich wymogów ciała, po za funkcjami żywotnemi, jest próżnią, niczem, czczością, którą dopiero marami wyobraźni zapełniać potrzeba, złudzeniami, fantazjami?... A więc nauka, sztuka, uczucie, a więc ideały, wszystko co wzniosłe i piękne, wszystko co wielkie i szlachetne — to mrzonka?!...
Rozumem pojąć tego nie mogę, serce się oburza, myśl się plącze... Jeśli to ma być prawdą, jeśli po za interesem, po zadowoleniu pięciu zmysłów ciała — niemasz nic, nic, nic... czczość, pustka... jeśli to ma być prawdą — stokroć lepiej nie istnieć wcale, nie czuć, nie cierpieć i nie doznawać zawodów na każdym kroku!
Więc — umrzeć?!...
O nie! Ja żyć chcę, ja żyć pragnę, ja żyć muszę, czuję to wszystkiemi siłami ciała mego i duszy, ja kochać chcę aż do poświęcenia, dążyć do ideału aż do ostatnich sił, ja kochać muszę, pragnę...
— Układasz poemat! — odzywa się we mnie jakiś głos szatana. — Układasz poemat, tworzysz obrazy fantastyczne, mary wyobraźni, nikłe, mgliste, niepochwytne... Nie rozkosze szczęścia są waszym udziałem, marne robaki ziemi, o nie! Marzenia o szczęściu wynalazłem po to, abyście głową tonąc w obłokach, nawet ziemskie rozkosze wiecznym głodem, wiecznem pragnieniem szczęścia sobie zatruwali!... Wam wolno tylko iść za głosem namiętności i instynktu!...

Namiętność i instynkt!...

221