Strona:Upominek. Książka zbiorowa na cześć Elizy Orzeszkowej (1866-1891).pdf/256

Ta strona została skorygowana.


HALA JURASZKÓW.

Bogumił Hoff.jpg



Jura wyszedł z chaty i zatrzymał się nad ścieżką wijącą się ze skalistego brzegu, stromo na na dół do potoku.
Jura był starym góralem wiślańskim. Nie znać po nim było, że liczył już lat 80, bo trzymał się jeszcze krzepko. Jego bujne siwe, prawie białe włosy, okalając twarz wygoloną, inteligientną, spadały w długich puklach na kark i ramiona.
Podniósł głowę i zdawało się, że patrzy wysoko gdzieś, ku lewej stronie.
Czy podziwiał ten cudownie piękny krajobraz owej perełki Beskidów zachodnich? Czy rozkoszował się widokiem tej czarującej dolinki pod źródłami Wisły, zwanej Hala Juraszków, otoczonej stromemi skłonami gór Baraniej i Cieńkowo, pokrytemi bujnym bukowym i świerkowym lasem, z pod którego kokieteryjnie wychylała się chatka góralska, w sąsiedztwie willi, służącej za schronisko myśliwym podczas polowania na głuszce?
Może więcej go obchodziło, nad budynkami położone, małe uprawne pole, i łąka zielona, albo niżej w głębokim cieniu z szelestem płynący potok górski spieszący połączyć się z białą Wisełką.
Może zachwycał się niezwykłym, w tej chwili fantastycznym widokiem gry światła i cieni?
Niestety! Stary Jura z tego wszystkiego nie widział nic, gdyż był ociemniały od lat kilku. W pamięci tylko zachował ten obraz, na który patrzał przez lat 70.
Dlaczego Jura obrócił głowę ku wschodowi, gdzie wysokie szczyty góry Baraniej zajaśniały w promieniach wieczornego jesiennego słońca?
Bo ze słabego blasku w zgasłych źrenicach chciał odgadnąć, czy słoneczko jeszcze świeci.
Staruszek wyciągnął rękę z kijem i domacując się ścieżki, powoli zeszedł na dół aż na drogę, ponad szumiącym potokiem Juraszków.

Skierował następnie kroki na prawo, trzymając się starannie prawej stromej drogi i dotykając kijem wystających skał i pojedyńczych buków. Unikał zbliżenia się ku lewej stronie, bo wiedział, że tam grozi mu niebezpie-

244