Otwórz menu główne

Strona:Upominek. Książka zbiorowa na cześć Elizy Orzeszkowej (1866-1891).pdf/345

Ta strona została przepisana.


Z TEJ STRONY TATR I Z TAMTEJ.

Zygmunt Kramsztyk.jpg


Znużeni ciężkiem i sztucznem życiem, zdenerwowani, uciekają dziś ludzie, kto tylko może, od zajęć codziennych i powszednich widoków, gdzie ich odmienna natura niezwykłemi nęci urokami. Brzegi mórz i gór podnóża roją się od „letników“. I Tatry coraz silniejszy, magnetyczny wpływ wywierają, coraz więcej ludzi ciągną latem ku sobie. Od południa i od północy zjawiają się i rozszerzają rozmaite „stacje klimatyczne“ a tu i tam całkiem odmienne, inne zwyczaje, inne potrzeby, świat inny.
Od strony węgierskiej Tatry są literalnie obstawione hotelami i zakładami, które zjaw iają się niespodzianie i rosną, jak grzyby po deszczu, a wszystkie jeden mają charakter i, jak bliźnięta, podobne są do siebie. Więc przedewszyskiem każdy zakład stosunkowo małą przestrzeń zajmuje, kilka, albo kilkadziesiąt domów większych i mniejszych na wspólne wielu ludzi przeznaczonych mieszkanie, restauracje i kawiarnie. W około tych domów drogi gładkie, równe i oświetlone, nie zapomniano o krokiecie i kręglach; gdzieś blizko wodotrysk i drągi, ozdobione kulami ze szkła zabarwionego. W około wskazane drogi dla blizkich wycieczek — to do strumienia jakiegoś, to do skały, lub większego drzewa. I życie w tych zakładach płynie jednostajnie. Znaczną część dnia spędzają ludzie strojnie, za strojnie ubrani, w kawiarni i restauracji, gdzie im we frakach kelnerzy usługują i cygańska muzyka przygrywa. Czas pozostały schodzi na wycieczkach lub wiejskich zabawach. Wygody i komfortu tu dużo. Dla wygody cisną się ludzie na niewielkiej przestrzeni, dla wygody po hotelach się tłoczą i, uciekając od miast, tworzą sobie nowe miasteczka.
Na północnym stoku zamiast tych licznych zakładów rozsiadło się Zakopane w olbrzymiej dolinie. Ludzie nie po hotelach, ale przeważnie w oddzielnych domach mieszkają i raczej ekscentryczny panuje tu kierunek, bo po całej dolinie rozproszyły się domy dla „gości.“ Stroje tu bez porównania skromniejsze, po kawiarniach i restauracjach mniej ludzi, bo się w domu stołują; dalekie górskie wycieczki stanowią główne zajęcie i główny powab letniego pobytu; wreszcie ogólnej charakterystyki życia podać nie można, bo każdy żyje inaczej, każdy po swojemu.