Otwórz menu główne

Strona:Upominek. Książka zbiorowa na cześć Elizy Orzeszkowej (1866-1891).pdf/460

Ta strona została przepisana.


bywają oni w popielniach, co niewątpliwie było powodem, dla którego penaty pomieszczano w popiele lub na ognisku, z początku tem, na którem płonął nieboszczyk, a następnie domowem. To też piec u Słowian doznaje jeszcze i dziś poszanowania (u nas ważne zdarzenia zapisują się „węglem w kominie“). Tą drogą na oznaczenie miejsca pobytu nieboszczyków przybywa wyraz piekło (pierw. piek), przypominający komin, ognisko. Wyraża on u Słowian i roztopioną siarkę i smołę (Linde), na Szląsku zaś sklepy z urnami pogrzebowemi (groby rodzinne), a zgodnie z tem pikuljk oznacza u Słowaków, nie potępieńca, ale nieboszczyka wogóle. Według Długosza, pogańscy Polacy modlili się do bóstwa podziemnego o lepsze miejsca w piekle, które zatem pojmowali jako mieszkanie wszelkich, tak złych, jak i dobrych nieboszczyków.
Chrześcijaństwo potępiło to wszystko, co ludy wyniosły z pogaństwa, a więc i piekło otrzymało dzisiejsze znaczenie, dotychczasowi zaś piekielnicy, jako istoty nadludzkie (bóstwa pogańskie) pozostali i nadal panami piekła. To też didko oznacza dziś i djabła. Piekło stało się odtąd jednem z miejsc pozagrobowych dla jednej tylko kategorji zmarłych, t. j. dla potępionych, tych zaś dręczą tutejsi autochtoni. Tu najlepiej wykazuje się różnica pomiędzy pogańskiem piekłem, jako miejscem swobodnego pobytu zmarłych przodków, a chrześcijańską krainą udręczeń. Zrozumiemy teraz, dlaczego djabeł (zdegradowany penat) chętnie przebywa w kominie: spuszcza się on kominem, siaduje na nim w postaci czarnego kota i ma tu swój wizerunek („Nie taki djabeł straszny, jak go malują węglem w kominie“).
Kiedy pogański ubóstwiony nieboszczyk był niespokojny, uważano to za jego wybryki; kiedy dziś nieboszczyk niepokoi ludzi, mówią, że jego dusza pokutuje. Te dwie rzeczy pomieszano ze sobą i dawne objawy gniewu lub niepokoju boga-nieboszczyka służą dziś za znaki, jakie daje pokutująca dusza. Didko gniewa się wtenczas, kiedy w pozostałej po nim rodzinie nie idzie coś podług jego myśli. Nie rozstaje się on ze swojem ogniskiem domowem i dlatego, kiedy rodzina przenosi się do nowego domu „w starym piecu (i nadal) djabeł pali“ (w starij peczi didko topit), to jest „przeszkadza“ w opuszczonem domostwie. Jeżeli wiatr wyje w kominie, Słowianie utrzymują, że w nim, „dusza pokutuje“. Słowiańskie penaty tak, jak i koboldy, stukają w ściany i po schodach, trzaskają drzwiami, rzucają w przechodzących cegłami i kamieniami, jeżdżą, skaczą, krzyczą po nocach, ściągają przykrycie ze śpiących, gaszą sługom świece, wybuchają złowrogim śmiechem i t. d. Kiedy kto z domowników umiera, wyją w nocy, a przed śmiercią gospodarza wzdychają ciężko i płaczą. Przed zarazą, wojną, pożarem, wychodzą ze wsi i wyją na wygonach[1]. Niemieckie nazwy penatów: klepfer, poltergeist, bullerman, zawierają w sobie pojęcie hałasu. Duchy domowe pojawiają się i w postaci widm. U Czechów, są to obludy, nocni preluda, pristrachy, straśidla; polskie strachy, straszydła; serbskie strasziła. Nakoniec pojawiają się one i w postaci zmor, kikimor, strzyg, upiorów, djabłów i t. d. Najczęściej psoci duch domowy w końcu marca, kiedy „zmienia skórę i chce się żenić z wiedźmą“. To też czytamy u Lindego (patrz: mara) zdanie, że marzec straszył ludzi marami.

Nasz wyraz „marek“ pochodzi od indoeuropejskiego pierwiastku mr, dającego od siebie pochodne z pojęciem śmierci, jak słowiańskie i germańskie mary, induskie maruty. Jest to widocznie forma męska od mara. U Łużyczan znajdujemy wyraz merek znaczący djabła i boginię śmierci i chorób. Nasz wy-

  1. Ib. II, 88—89.