Otwórz menu główne

Strona:Upominek. Książka zbiorowa na cześć Elizy Orzeszkowej (1866-1891).pdf/538

Ta strona została przepisana.


FRAGMENT.

Ludwik Straszewicz.jpg


Co się stało z pieśniami waszemi piewcy Grecji: o ubóstwie, o skromności, o wiecznej wiośnie ludu waszego? Gdzie dziś wiara wasza, gdzie natchnienie? Zaklęcia wieszczów nie powstrzymały pędu życia! Szare skały wybrzeży zajaśniały śnieżnemi blaskami marmurów, z prostoty dziadów szydzono, a życie Hellady chyliło się ku wieczorowi. Liść po liściu schły i opadały gałązki oliwne i zieleń wawrzynu a wynurzały się spróchniałe szczerby ruiny. Umiano jeszcze mówić pięknie, ale już nikt radzić nie potrafił, umiano jeszcze myśleć, ale nikt już do czynu zdolnym nie był.
Na rynkach oratorzy klęli się na przeszłość promienną, a wam się zdawało, że przyszłość narodu, co w Termopilach ginąć niegdyś potrafił, z wielkich dzieł składać się musi, że skarleli synowie olbrzymów w każdej chwili zapału niebo i ziemię zadziwić zdołają roztropnością i męstwem.
Naiwni, zapomnieliście, że wśród gruzów pieśń ponurą puszczyka jedynie usłyszeć można. Dni sławy, jak zdrowie, raz utracone, wracają czasem tylko a poprzedzić je musi pokuta długa, cierpienie bez miary i poświęcenie bez granic.
Mieszkańcy Elady bogatego Kaliasa mienili mędrcem, dla którego świat nie ma tajemnic: umie zaćmienie przewidzieć, umie choremu poradzić, wie u jakich mórz jakie plemiona wyrosły z deukalionowych kamieni. Ale Kalias wstrząśnieniem głowy przeczył temu mniemaniu. Milczał i milczenia sława mu urosła. Milczał, bo w duszy jego tysiące pytań domagało się odpowiedzi, jak głodne tłumy chleba, a wiedział, że nikt ich zaspokoić nie zdoła. Uchodził w ciche ustronie na brzegi morskie, do gajów świętych, na szczyty urwisk dzikich i myślał; ale samotne dumania rozpalały tylko jak gorączka mózg jego, a głosy walki wewnętrznej stawały się coraz dokuczliwszemi.

Rzucał się w wiry narad publicznych. Dokoła rozlegał się śmiech wesołości, albo szalała zaciekłość demosu. Uniesieniem drżał głos mówców, lud pienił się i wył. Usta nastarczyć nie mogły pieśniom wezbranym, nogi unosiły się

526