Strona:Upominek. Książka zbiorowa na cześć Elizy Orzeszkowej (1866-1891).pdf/540

Ta strona została skorygowana.


DYLETANTYZM I KRYTYKA.

Henryk Struve 2.jpg


Na żadnem polu pracy literackiej nie rozsiadł się u nas dyletantyzm z większą zarozumiałością i pewnością siebie, niż na polu krytyki literackiej i artystycznej. Większość piszących u nas krytyki nie ma nawet świadomości o tem, że krytyka stanowi specjalność, wymagającą szerokich studjów przygotowawczych i wykształcenia teoretycznego, które jedynie w sposób należyty kierować może zdolnościami krytyka i praktyczną działalnością na tem polu.
Czyż szczególniej u najkrzykliwszych krytyków naszych napotykamy choćby ślady jakichkolwiek studjów poważnych nad estetyką wyjaśniającą ostateczne podstawy sądu krytycznego o tem, co należy nazwać pięknem lub szpetnem, na czem polega zadawalające wrażenie estetyczne, jakim warunkom zadość uczynić winien utwór literacki lub artystyczny, aby wywołał takie wrażenie i t. d.? Czyż dalej, owi krytycy zapoznali się z arcydziełami literatury i sztuki? Czy przestudjowali z krytycznego stanowiska utwory Szekspira, Moliera, Goethego, Mickiewicza lub Rafaela, Michała Anioła, Rubensa, Rembrandta, Delaroche’a, Corneliusa, Matejki i innych przedstawicieli twórczości literackiej i arartystycznej? Bynajmniej! Przeciwnie, lekceważenie estetyki i arcydzieł historji literatury i sztuki charakteryzuje na każdym kroku ów dyletantyzm krytyczny, dla którego „aktualność“, to, co ma chwilowy rozgłos, jest jedynem kryterjum przy ocenie utworów piękna. Jednym z najdziwaczniejszych objawów tego dyletantyzmu u nas jest zdanie, że poeta i artysta są zarazem i właściwymi specjalistami na polu krytyki. Według tego zdania, które naturalnie znowu tylko u nas, wygłaszają niektórzy malarze, artysta obznajomiony jako tako z techniką swej sztuki jest lepiej przygotowany do zawodu krytyka, aniżeli teoretyczny estetyk, wykształcony na rozpatrywaniu znakomitych utworów artystycznych ze stanowiska pewnych, jasno pojmowanych zasad. Dzięki takim poglądom nie można się dziwić, że ten lub ów artysta, przeczytawszy pobieżnie Taine’a, lub Verona i łącząc z ich teorjami niektóre wiadomości o kruczkach technicznych swej sztuki, wmawia w siebie, że jest znakomitym specjalistą na polu krytyki.