Strona:Upominek. Książka zbiorowa na cześć Elizy Orzeszkowej (1866-1891).pdf/541

Ta strona została skorygowana.


Tymczasem nie potrzeba być głębokim psychologiem, aby wiedzieć o tem, że twórczość artystyczna i krytyka są objawami zupełnie różnego nastroju władz umysłowych, zupełnie różnej działalności i bardzo rzadko ze sobą się łączą, że każdy z tych objawów pracy umysłowej wymaga odrębnego wyobrażenia i nigdy jeden funkcji drugiego spełnić nie może, że zatem artysta, jako artysta, nie jest bynajmniej specjalistą w zawodzie krytyka. Twórczość jest działalnością syntetyczną, krytyka zaś jest wynikiem analizy. Dążność prawdziwego artysty skierowana jest przedewszystkiem ku połączeniu szczegółowych czynników w jedną harmonijną całość, krytyk przeciwnie rozkłada całość na części i ocenia jej wartość i znaczenie przy pomocy ich szczegółowego rozbioru. Artysta działa zawsze pod wpływem podmiotowych motywów i wyraża w swych utworach swój nastrój subjektywny i indywidualne poglądy; prawdziwy krytyk przeciwnie wyzwala się, wedle możności z objęć subjektywizmu i posiłkuje się przedmiotowemi zasadami. Artysta pragnie swem dziełem wywołać wrażenie, zadawalające widza, przemawiające do jego uczucia i fantazji, krytyk przeciwnie ma na oku rozjaśnienie pojęć czytelnika, usprawiedliwienie sądu estetycznego ze stanowiska teoretycznego. W ten sposób artysta i krytyk rozchodzą się zasadniczo w swych zadaniach i dążnościach, w swych celach i środkach.
Niewątpliwie, zdarzają się wypadki, że poeci lub artyści są zarazem i znakomitymi krytykami, i my szczycić się możemy, jak wiadomo, niektóremi osobistościami o takiej dwoistej naturze. Ale są to naprzód rzadkie wyjątki; a nadto krytycy tacy są krytykami, nie dlatego, że są poetami i artystami, lecz pomimo tego i jak prawdziwi krytycy w ocenie obcych dzieł nie ufają bynajmniej swym bezpośrednim subjektywnym wrażeniom, nie podlegają swym skłonnościom artystycznym, lecz opierają swe sądy na zasadach teoretycznych, które sobie przyswoili przy pomocy specjalnych studjów.
Krytyk dyletant, natomiast z grona artystów, uznając siebie, jako artystę, za jedynie powołanego do wyrokowania w sprawach sztuki, nie czuje zazwyczaj wcale potrzeby głębszych studjów nad estetyką i historją sztuki, lecz lekceważąc talent umysłowy, idzie zawsze i wszędzie za głosem swego subjektywizmu, swego chwiejnego widzimisię.
Przyczem występuje z tem większem poczuciem swej bezwzględnej powagi, im mniej się posiłkuje niezbędnemi środkami pomocniczemi prawdziwej krytyki, im mętniejsze posiada pojęcia co do jej podstaw teorytycznych, jej zadań i celów.
Wiadomo powszechnie, że wskutek odrębnych warunków naszego bytu, produkcja umysłowa ześrodkowała się u nas przeważnie na polu poezji i sztuki pięknej. Każdy rok obdarza nas dziesiątkami wcale dobrych, a niekiedy znakomitych utworów z zakresu poezji dramatycznej, powieściopisarstwa, malarstwa, rzeźbiarstwa i muzyki; gdy tymczasem szeregi poważnych pracowników na polu filozofji i nauk specjalnych coraz bardziej się przerzedzają, a nowych sił zjawia się stosunkowo wcale nie wiele.
Z tym faktem liczyć się musimy koniecznie. Jeżeli tedy w dodatku i krytyka utraci u nas grunt naukowy pod nogami; jeżeli zamiast kierować umiejętnie produkcją poetyczną i artystyczną ku wyżynom ideału, wskutek panowania płytkiego dylentantyzmu, przyczyni się do skrzywienia i osłabienia twórczości naszej, natenczas nie wiem w istocie, z jakiego źródła w przyszłości czerpać będziemy zasoby, podtrzymujące naszą działalność umysłową i dające nam prawo do brania i nadal czynnego udziału w pochodzie cywilizacyjnym ludzkości.