Otwórz menu główne

Strona:Upominek. Książka zbiorowa na cześć Elizy Orzeszkowej (1866-1891).pdf/561

Ta strona została przepisana.


Nie wysiliła się też fantazja czeska przy dociekania jej początku, skoro widzi w niej zaklętego piekarza, który przechodzącemu Chrystusowi Panu odmówił bochenka chleba w jałmużnie i dlatego ma pióra jakby posypane mąką.
Na Mazowszu zaś w Krakowskiem, w Galicji zachodniej jest ona z panny, która tylko śmieszki miała w głowie i naigrawała się w jednem miejscu z Pana Jezusa, w innem znowu z Matki Boskiej, kryjąc się przed nimi i wołając im: „ku-ku! ku-ku!“, za co też została kukułką. Na wiosnę ledwie się zjawi w naszych gajach, a zjawia się wtedy dopiero, gdy listkiem brzozowym może już sobie zakryć oko, natychmiast zaczyna wyprawiać różne brewerje. Starym kuka, ile mają lat do śmierci, młodym wróży, jak daleko do wesela, a gdy kogo okuka na głucho, tj. gdy człowiek w pustej kieszeni nie ma ani złamanego szeląga, żeby jej odbrząknąć, to śmieje się do rozpuku, że mu wy wróżyła na cały rok brak gotówki. Każdemu zresztą dokuczy, wiedząc bowiem, że po chałupach na przednówku zapasy zboża już się wyczerpały, kuka w ogródkach: „ku-puj! ku-puj!“ jak raz wtedy, gdy nie ma za co kupić!... I z bociana się wyśmiewa, że jest obowiązkowym zjadaczem żab, i z dzięciołem wznawia odwieczną kłótnię 0 trzewiki, które jej niegdyś pono obiecał kupić. „Ku-pisz? ku-pisz?“ pyta go natrętnie. A dzięcioł, który ma ją sobie za bajbardzo, kuje drzewo spokojnie tylko czasem rzuca jej odczepne: „bę-dą! bę-dą!“
Płocha ta wietrznica odrazu się jednak przeistacza i obleka się w powagę, gdy na Litwie zacznie występować, jako siostra, opłakująca brata, matka syna, lub też jako nieszczęśliwa żona, która leci ze skargą do rodziny. I rzecz szczególna: motywa te, wzięte z którejbądź miejscowości szerokiej Litwy, przedstawiają tyle wspólności i podobieństwa pomiędzy sobą, że tylko drobny rys jakiś uwydatnia czasem całą różnicę.
W piosnce ruskiej pada młody sokół, ugodzony śmiertelnie strzałą, puszczoną z nieba, a nad nim płaczą trzy siwe kukułki, jedna siedzi nad głową, — to matka, druga u nóg — to siostra, trzecia przy sercu — to kochanka. Z łez matki płynie krwawa rzeka, z łez siostry sączy się krwawe źródełko, a gdzie padają łzy kochanki, tam zostaje suchy piasek. I w piosence łotewskiej, jako też i w litewskiej trzy kukułki, opłakujące młodzieńca, to także matka, siostra i kochanka, albo też bratowa. Matka płacze do końca życia, siostra półtrzecia roku, bratowa pół miesiąca.
Druga odmiana motywu, niemniej szeroko rozpowszechniona, przedstawia nieszczęśliwą żonę, która ucieka od złego męża i w postaci kukułki przylatuje na użalenie się do ojcowskiego ogródka, liljowego na Litwie, wiśniowego na Rusi. Piosnka łotewska podaje przytem wzruszające prostotą swoją szczegóły. Matka gotuje śniadanie i w kukułce nie domyśla się córki, siostra zamiata sień i nie przeczuwa, że to głos siostry, brat starszy wygania konie i mija ją obojętnie, nareszcie młodszy bierze strzelbę i chce ją zastrzelić. Nie poznał jej nikt z rodziny własnej, więc odlatuje z płaczem i skargą.
Mówią o niej na Rusi, że to księżniczka, którą matka chciała wydać za bogatego starca, a ona przed samym ślubem stała się kukułką i pomna swego wysokiego rodu, sama jaj swoich nie wysiaduje. Mówią na Litwie, że to dziewczyna, która nie chciała wdowca, albo siostra, która na wojnie straciła trzech braci. Najszczegółowiej zaś i najdokładniej zdaje sprawę z jej pochodzenia podanie łotewskie. Ojciec miał syna i córkę a pojął był drugą żonę, która pałała nienawiścią do sierot, zwłaszcza do dziewczynki, i wciąż nalegała na męża, żeby ją gdzie podział. Nareszcie, porwawszy kiedyś nóż, zarznęła ją i ugotowała na obiad. Ojciec jadł i chwalił, nie domyślając się, co to za potrawa, macocha ja-