Otwórz menu główne

Strona:Upominek. Książka zbiorowa na cześć Elizy Orzeszkowej (1866-1891).pdf/599

Ta strona została przepisana.


Zobaczmy na jakiej drodze urzeczywistnienia czynnika tego w zajmującej nas obecnie dziedzinie stosunków szukać by należało.
Podstawą spółek i stowarzyszeń wśród włościan polskich być nie może, jak u innych ludów słowiańskich, Serbów lub Wielkorusów, dotąd przechowana i do dziś potężna tradycja dawnych instytucji gromadzkich. Chłop polski jest dziś indywidualistą, w najbardziej skończonej typu tego postaci. Tam nawet, gdzie przechować się miały najdłużej starodawne urządzenia gminne — na Kurpiach, w radomskiej Jedlni — dziś już po nich śladów nie dojrzymy.
Szczątki ich na obszarze ziem polskich istnieją gdzieś zaledwie u rybaków na Heli lub juhasów tatrzańskich, w pewnych specjalnych warunkach gospodarstwa, lecz nie na roli.
Natomiast widoczne są wszędzie w kraju objawy dokonywającej się indywidualizacji gospodarstwa ludowego, które otrząsa się skwapliwie ze wszelkich z tendencją tą niezgodnych pozostałości minionej epoki. Znoszą się serwituty i używalności wspólne, dzielą się lasy i pastwiska gromadzkie; w niektórych okolicach znikają jedna po drugiej rojne i gęsto zabudowane wsi kmiece, a ludzie z nich rozchodzą się na „kolonje“, budując się każdy zosobna na swoim gruncie, zaokrąglając posiadłości, ogradzając się i okopując od sąsiadów. Takim będzie układ, do którego włościaństwo nasze szybkim zmierza krokiem.
Dla spółek i towarzystw w czem innem zatem szukać należy podstawy: już nie jako forma, tradycją przekazana, na prawie obyczajowem oparta i z ducha ludu wypływająca, lecz po prostu w imię dobrze pojętego interesu praktycznego z zupełną rzeczy świadomością narodzić się ona z konieczności musi. Przykładem mogą być dla nas ludy Europy zachodniej, gdzie również na gruncie czystego indywidualizmu powstawały naprzód związki chwilowe, dla celów doraźnych zawiązywane, a następnie towarzystwa rolnicze stale działające.
Zaczątki podobnych usiłowań i u nas już gdzieniegdzie dostrzedz można: powstają spichrze gromadzkie, sklepy wspólne, młyny, spółki dla kupna maszyn, dzierżawy gromadzkie i t. d. Są to dopiero zaczątki słabe, których doniosłości przeceniać nie można; są jednak oznaką budzącej się świadomości i zrozumienia potrzeby gospodarnej akcji zbiorowej, a stopniowo wykształcić się i spotężnieć muszą. W innych warunkach w kierunku tym mogłoby okazać pomoc skuteczną państwo przez zastosowanie środków właściwej polityki ekonomicznej, popierając wszelkie instytucje pomocy wzajemnej, jak kółka rolnicze, spichrze wiejskie, ubezpieczenia rozmaite i t. d. U nas, oczywiście, liczyć na to nie można.

Trudno nawet przesądzać z góry: czy usiłowania podobne zdołają usunąć w zupełności te strony ujemne, które własność drobna, — jak i wszelkie zresztą inne formy ekonomiczne, — niewątpliwie posiada. Jakkolwiekbyśmy jednak teoretycznie formę tę oceniali, pamiętajmy, że jest to jedyna, którą lud polski zna, jedyna, na której spoczywa dziś dobrobyt większości narodu. Wyboru tu niema: rozkład jej i upadek, to ruina materjalna i moralna kilkomiljonowej rzeszy włościaństwa polskiego, dla którego ponad tę świętą ziemię nic niema droższego na świecie, które jej posiadania namiętnie pragnie. I święta to zaprawdę — a w położeniu naszem zbawienna, namiętność. Je j to zawdzięczamy często i uratowanie tej ziemi z rąk obcych... Niema prawie gminy w kraju, gdzieby w ciągu ostatniego 25-lecia ziemie chłopskie choć trochę nie urosły. I stało się to bez wszelkiej z zewnątrz pomocy, bez szkół rolniczych przy nizkim stopniu oświaty ogólnej i fachowej, bez kredytu wreszcie i wśród warun-

587