Otwórz menu główne

Strona:Upominek. Książka zbiorowa na cześć Elizy Orzeszkowej (1866-1891).pdf/614

Ta strona została przepisana.


stałą po bracie. Pożycie tej małżeńskiej pary nie było zbyt szczęśliwe. Jan Kazimierz, wrażliwy na wdzięki niewieście, chętnie oddawał się miłostkom postronnym. Pani Podkanclerzyna, którą znał jeszcze za czasów brata swego i której urodę zawsze podziwiał, chciwa zaszczytów i hołdów, mile przyjmowała zalecanki króla, a ten jak ćma, wabiony blaskiem płomienia, leciał w jej objęcia. Wskutek tego zaczęły powstawać swary między podkanclerzowstwem, i Radziejowski, szarpany zazdrością, baczniejszą począł zwracać uwagę na postępowanie króla i swej małżonki, którą coraz śmielej o niewiarę posądzał.
Niebawem pani Podkanclerzyna, istotnie rozmiłowana w królewskim Don Juanie, w zaślepieniu sądząc, że król, niezbyt szczęśliwy w pożyciu małżeńskiem rozwiedzie się z królową Marją i ją posadzi obok siebie na tronie, rozpoczęła z mężem wielce hańbiący go proces rozwodowy.
Do pomocy w tym procesie Podkanclerzyna Radziejowska wciągnęła swojego brata Bogusława Słuszkę, Podskarbiego Wielkiego Litewskiego. W ostatnich dniach roku 1651 napadł on pod nieobecność Podkanclerzego z siłą zbrojną na oba jego pałace i w posiadanie objął, rozkwaterowawszy się w pałacu niegdyś Kazanowskich, jako najsposobniejszym do obrony przeciw Radziejowskiemu, który, jak słusznie przypuszczał, gwałt gwałtem odeprzeć był gotowy.
Powiadomiony o tem, co zaszło, Podkanclerzy, bawiący pod tę porę w Lublinie, co rychlej z licznym pocztem dworzan, stronników, szlachty i włościan, ściągniętych z licznych włości, zbrojny w samopały, a nawet i działa, przybył co rychlej do Warszawy i, nie zwracając bynajmniej uwagi na obecność króla w stolicy, jako też i sejm rozpoczynający się, przypuścił szturm do dzielnie przez Słuszkę bronionego pałacu. Działa zagrzmiały, krew się polała i mimo wysiłków ze strony broniących się pan Podkanclerzy zawładnął pałacem, wypędzając zeń najeźdźców.
Zbyt głośnem i zbyt gorszącem było całe to zajście, aby mogło być pokryte milczeniem: dlatego też Opaliński, Marszałek koronny, pozwał Hieronima Radziejowskiego przed sąd swój o gwałt i skazał go na gardło. Gdy jednak do publikacji wyroku dnia 20 stycznia 1652 r. pozwany się nie stawił, wtedy jako „infamisa“ wywołano go z kraju.
Radziejowski, pałając podwójną nienawiścią do króla i tych wszystkich, którzy przeciw niemu występowali, najpierw w Wiedniu, a potem w Sztokholmie szukał pomocy w wywarciu swej zemsty.
Zabiegi czynione w Wiedniu spełzły na niczem, lecz w Sztokholmie odniosły rezultat, pożądany przez mściwego Radziejowskiego: niebawem zagony polskie tratować poczęła rajtarja Karola Gustawa, siejąc na wszystkie strony zniszczenie i pożogę. Po krwawej trzydniowej bitwie pod Pragą, t. j. dnia 18, 19 i 20 lipca 1656 roku i świetnem zwycięstwie Karola Gustawa, Warszawa dostała się w ręce Szwedów, przyczem ci, dwukrotnie przypuszczając szturm do mężnie przez Kazimierczyków bronionego pałacu ongi Kazanowskich, zniszczyli go prawie doszczętnie, tak, że jedno tylko jego skrzydło, południowe, pozostało w całości. Tak zniszczony pałac Elżbieta Radziejowska roku 1661 sprzedała Aleksandrowi na Wiśniczu Lubomirskiemu, Koniuszemu Koronnemu i małżonce jego Helenie Tekli z Ossolińskich.

We dwa lata później, bo roku 1663, Lubomirscy ustąpili go pannom Karmelitankom Bosym, które niezwłocznie w posiadanie wprowadzono. Następnego roku Lubomirska, idąc śladami przodków swoich, od strony Krakowskiego Przedmieścia wzniosła Karmelitankom kościół (dziś stanowiący kaplicę Warsz. Tow. Dobr.) i w tym-to kościele, zaraz po jego zbudowaniu, spoczęły zwłoki Marji

602