Strona:Wspomnienia z mego życia (Siemens, 1904).pdf/34

Ta strona została uwierzytelniona.


Mnie oznaczono cytadelę magdeburską do odsiadywania kary i tam miałem się sam stawić. Perspektywa tego bezczynnego życia co najmniej przez pół roku nie uśmiechała mi się bynajmniej; pocieszałem się tylko tem, że bez żadnej przeszkody oddam się nauce. Chcąc jak najkorzystniej czas ten wyzyskać, po drodze do cytadeli wstąpiłem do składu chemikaliów i tam zaopatrzyłem się w środki potrzebne do moich doświadczeń elektrolitycznych. Uprzejmy subiekt obiecał mi i nadal dostarczać cichaczem do cytadeli wszystko, czego będę potrzebował i przyrzeczenia swego sumiennie dotrzymał.
Urządziłem sobie więc w okratowanej, ale obszernej celi małe laboratoryum i byłem zupełnie zadowolony z mego położenia. Szczęście sprzyjało mi przy robocie. Poprzednio kiedyś próbowałem ze szwagrem moim Himly’m w Getyndze odbijać obrazy fotograficzne podług metody Daguerre’a, od niedawna znanej; ztąd pamiętałem, że podsiarkan sodu rozpuszcza sole złota i srebra. Postanowiłem tedy dalej postępować tym śladem i przekonać się, o ile rozczyny te dadzą się stosować do elektrolizy. Ku wielkiej mojej radości, doświadczenia udały się nad wyraz szczęśliwie. Zdaje mi się, że była to jedna z najprzyjemniejszych chwil w mojem życiu, gdy łyżeczka najzylbrowa, którą połączyłem z biegunem ujemnym elementu Daniell’a, zanurzona w naczyniu, napełnionem roztworem podsiarkanu złota, pokryła się w kilka minut lśniącą warstwą złota; biegun dodatni był połączony z monetą złotą.
Galwaniczne złocenie i srebrzenie było, mianowicie w Niemczech, czemś zupełnie nowem i niemałe zrobiło wrażenie w gronie moich przyjaciół i znajomych. Dlatego też zaraz porozumiałem się z pewnym jubilerem magdeburskim, który, dowiedziawszy się o tym cudzie, odwiedził mnie w cytadeli i kupił odemnie za 40 luidorów prawo stoso-