Śpiewy historyczne (Niemcewicz)/Przydatki do Stefana Potockiego

<<< Dane tekstu >>>
Autor Julian Ursyn Niemcewicz
Tytuł Przydatki do Śpiewu o Stefanie Potockim
Pochodzenie Śpiewy historyczne
Data wyd. 1816
Druk Drukarnia nro 646
przy Nowolipiu
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
Artykuł w Wikipedii Artykuł w Wikipedii
Galeria grafik w Wikimedia Commons Galeria grafik w Wikimedia Commons
Przydatki do Śpiewu o Stefanie Potockim.




Stefan Potocki synem był Mikołaia Kasztelana Krakowskiego i hetmana W. Kor: o tym hetmanie Kochowski Tom J. pag: 29. tak mówi »ten od młodości w obozach, między zmiennemi boiów losami schowany, powolny z przyrodzenia, pobłażaiący w sprawowaniu władzy naywyższéy, więcéy zasługiwał żeby go czczono, niżeliby go obawiano się.« Przed wstępem ieszcze na tron Jana Kazimierza, zaczęły się na Ukrainie krwawe Kozaków rozruchy, powierzoną sobie miał straż téy prowincyi hetman Mikołay Potocki, a dowiedziawszy się że Kozacy zbroyną zbierać się zaczęli, tam gdzie rzeka Tasmina wpada do Dniepru, sam pozostawszy z woyskiem, mniéy bacznie, nie wielki poczet na rozproszenie ich wysłał. Składał się oddział ten z ośmiu letkich chorągwi, ośmiuset raytarów acz w stroiu cudzoziemskim z Ruskiego pospólstwa złożonych, nadto od Dniepru cztery tysiące Regestrowych Kozaków w tył nieprzyiacielowi zachodzić mieli, przełożył nad siły temi własnego syna Stefana Potockiego Starostę Niżyńskiego, dodaiąc mu do rady doświadczeńszych wodzów, iako to Jana Sapiehę, Owruckiego Starostę, Czarnieckiego i innych, do odchodzących tak mówił »Idźcie a doświadczeniem i rostropnością waszą hamuycie zbyteczną syna moiego żywość, zaczynaycie odważnie, ia w daniu wam pomocy opiewszałym niebede.
Pomięszały nadzieie hetmana iuż nieprzyiazne losy dla Polski. Chmielnicki uwiadomiony o rozdzieleniu sił naszych, wsparty woyskiem Tatarów z 16,000 złożonym, wcześnie zapewniony, że Kozacy Regestrowi i Rusini w szykach naszych będący, przeydą na iego stronę, rozkazał porzucić brzegi Dniepru i śpiesznie ciągnął ku naszym. Kozacy i Tatarzy przyszedłszy nad iezioro zwane Zółte wody obozem stanęli. Mimo nacierań Polaków, nieprzyjaciel wstrzymywał się od boiu, a to z przyczyny że Chmielnicki oddalił się był do wysłanych bokiem Regestrowych Kozaków naszych, i tych łatwo na stronę swoię przemówił. Wkrótce zamiast szczupłych hufców, postrzegli nasi ciągnące ze wszech stron Tatarów i Kozaków tłumy, nie tracąc atoli serca, otoczywszy się wozami, długo mężnie nieprzyiaciela trzymali: wyszedłszy nakoniec z taboru, uderzyli na Tatarów, lecz kiedy ich gromią, ośmset Rusinów w dragonii naszéy służących, chwieie się tył podaie, i do nieprzyjaciół przechodzi. Ogołocone z posiłku tego, słabe szyki nasze, znowu w taborze zawrzeć się musiały. Wysłany do hetmana goniec z doniesieniem o smutném położeniu naszych, przeięty od Chmielnickiego, tym większém zapalił go zuchwalstwem. Wtey ostateczności postanowili nasi postępuiąc taborem, drogę sobie do woysk hetmańskich otworzyć. Przez dni czternaście wytrzymuiąc gęste strzał i rusznic grady, dwie tylko mile od żółtych wod posunęli się; przy znużonych głodem i trudami siłach iuż i na prochu schodzić zaczęło, ten co pozostawał deszczem zepsuty. Mężnie się atoli bronili Polacy, walcząc iuż nie o życie, lecz o śmierć chwalebną, a gdy nacierający coraz bardziéy nieprzyiaciel, zemdlony tabor iuż zaczął rozrywać: »Nie winą naszą, zawołał młody Stefan Potocki, spiknieniem losów zawisnych giniemy. Kiedy zdrayców ucieczka wydarła nam zwycięztwo, nie zostaie mężnym Polakom iak umrzeć z chwalą, lepiéy iest z orężem w ręku zginać od oręża, iak iść w niewolnicze pęta, albo poźniéy od zagniewanego oyca i ziomków przykrych słuchać wyrzutów. Dwie rany śmiertelne przerwały mu mowę, i trupem zwaliły na ziemię. Tak zginął zacny młodzieniec w samym życia poranku, śmierć przecinaiąc z życiem iego tyle wielkich nadziei, nie wydarła mu naypięknieyszéy chwały; chwały, że za oyczyznę poległ.





Pa: 371. № 29
Laura Potocka inn: et del: ILigben scul.
Zal nad zgonem Stefana Potockiego


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Julian Ursyn Niemcewicz.