Chłopiec wieczorny

<<< Dane tekstu >>>
Autor Stanisław Grochowiak
Tytuł Chłopiec wieczorny
Pochodzenie Wiersze wybrane
Wydawca Spółdzielnia Wydawnicza „Czytelnik”
Data wyd. 1978
Druk Zakłady Graficzne „Dom Słowa Polskiego”
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Cały zbiór
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
Chłopiec wieczorny


Gdzie okiem pojrzę po późnej jesieni,
Tam się wyłania Wieczorna Mydlarnia.
Wiatr słone śniegi ze ślizgawek zgarnia,
W rzęsowe deszcze zamienia je w sieni.

Chłopiec otrząsa wonne dymy płaszcza,
Zdejmuje czapkę, spija sól znad wargi,
Aż przestępuje święty próg Mydlarni
I tam swe głody zdziwienia rozgaszcza.

Mydlarz jest grubas. Lecz ma włości cienkie
W dźwięku i woni: te są aromaty,
Owe towoty, chudych świeczek knoty,
Suszone kopry, dziki bez i dzięgiel.

Jeszcze poezja jest dla chłopca obca,
Jeszcze mu miło z buszmenami w buszu,
A już mu dzięgiel nie omija uszu
I strzemiączkami błędnika potrąca.

Mydlarz jest kumpel. Ma skryte pudełko,
W nim różne chytre do magii przyrządy,
Nic nie oszwabia. Pod hajrem. Bo skąd by
Nitka naprawdę tańczyła z igiełką?


Jeszcze natura jest dla chłopca składna:
Co serio znaczy, to naprawdę „serio”,
A już się uczy, jak czynić z materią,
By zdradna była i niesamowładna.

Mydlarz jest Polak. Mroczy karbidówkę,
Księgi rozkłada w alchemicznym zmierzchu.
Stare monety posypuje z wierzchu:
Denar Chrobrego, Kościuszki złotówkę.

Jeszcze Ojczyzną są dla chłopca słowa,
Aktów strzelistych szeptane sekrety,
A już ogląda jej twarde konkrety,
Z których się Szczyty i zaszczyty kowa.

Dziwne nauki. Bo dziwne są dzieże
Szarego mydła; klejów pełne kadzie;
Blask karbidówki, co się kopciem kładzie
Na drzwi Mydłami, jak na fortec dźwierze.

Czas przewiał pamięć — lecz trwają konszachty
Małego chłopca z Mydlarzem na „Wilczej”,
W zawiei czasu nikną tylko wilcze
Ślepe latarki odchodzącej wachty.





Tekst udostępniony jest na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.