<<< Dane tekstu >>>
Autor Aleksander Fredro
Tytuł Do Lenistwa
Podtytuł Dolce far niente
Pochodzenie Nieznany zbiór poezyj
Wydawca Towarzystwo Miłośników Książki
Data wyd. 1929
Druk W. L. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Cały zbiór
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron


XXXV
DO LENISTWA[1]
Dolce far niente

O Lenistwo! Bóstwo moie!
Dla ciebie lutnię nastroię,
Lecz by twych uszów niedręczyć,
Cicho strony będą brzęczyć,
Cicho będą spiéwać,        5
Ale głośno ziéwać! —

Zapamiętałe szaleńce, [2]
Których łudzą sławy wieńce,
Których dążą wszystkie chęci,
By po zgonie żyć w pamięci,        10
Jakąż korzyść ztąd odnoszą
Że ich imie wieki noszą?! —

Czyż inaczéy nikną w grobie,
W sutéy marmurów ozdobie,
Jak ten co bez znoiu,        15
W lubym żył pokoiu,[3]
Od prac się odsuwał,
Więcéy spał niż czuwał,
I którego wiérzch mogiły,
Gęste pokrzywy okryły?! —        20

Szaleńce zapamiętałe![4]
Znoscie trudy,
Niech was wielbią płoche ludy,
Niech spiéwaią waszę chwałę,
Ia wam wcale niezazdrosczę;        25

Pogrobowych praw nierosczę;
Nie w dwa wieki, lecz w dwa lata,
Czy mieć będę cześć u Swiata,
Myśli moiéy dziś nietrosczę —
Niechcę laurem skronie zdobić,        30
Dla mnie miło nic nierobić! —

O iak słodko zamknąć oczy
I na czasy i na ludzi!
A ieżeli nas przebudzi,
Wrzask żałosny lub ochoczy,        35
Drzymiąc zawsze, drzymiąc miło,
Iakby nam się ciągle sniło,
Przez mgłę tylko w świat spoglądać
I prócz łóżka nic nieżądać. —

W swiątyni, miescu wiecznego pomroku,[5]        40
Gdzie żaden odgłos powietrza niewzrusza,
Leży Lenistwo na szarym obłoku,
Oczy otwarte, lecz uspiona dusza. —

Przy nim szepcząca Plotka zyzowata,
Z pokrzyw i ostów wieńce swoie splata,        45
Naybliższa Bóstwa naywięcéy się trudzi,
Ona usypia, ona ie[6] i budzi. —

A w około Nudów zgraia,
Co się chętnie wszędzie miesci,
Poziewaniem cicho pieści,        50
I snem miłym pierś napaia! —

Patrz, daléy siedzą sługi wiecznéy Chwały,
Spasłe Przeory, karmne Prowincyały,
Przy nich Obżarstwo, głascząc się po brzuchu,
Z ostatnim kęsem usypia na puchu. —        55


Nieuyrzysz u nóg ołtarzy
Żadnéy strupieszałéy twarzy,
Iakie wędzą Gabinety;
I w pół zyiące skielety,
Dzielne niegdyś Marsa syny,        60
Niekwęczą stroyne w wawrzyny —

Lecz iak z iednego Mnichów zawodu,[7]
Potężnego uyrzysz rodu
Kapłanów tysiące;
Nozdrza sapiące,        65
Pyski nadęte,
Szmalcem wytarte,
Oczy przymknięte,
A gęby otwarte. —

Chwała Bóstwo, chwała tobie!        70
Ciebie widać w ich ozdobie!
Niech w szaleństwie, niech w zapale,
Inni krwawe Bóstwa głoszą,
Ia z Mnichami ciebie chwalę;
Służyć Tobie iest roskoszą. —        75

Wszystko ręka Czasu zmienia;
Do zatraty, do znisczenia,
Wszystko iedną pędzi drogą,
Lecz Ołtarze twoiey Chwały;
Razem z Swiatem będą trwały,        80
Z Swiatem tylko zginąć mogą.







  1. Drukowane w „Dziełach“, XII, 163 — 5.
  2. [O] zapamiętałe.
  3. [s]pokoiu.
  4. [O] szaleńce.
  5. 40 — 57 przekreślone w rkp. atramentem.
  6. ie: [go].
  7. iak[by]; iednego nadpisane.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Aleksander Fredro.