Do przyjaciela na wieś

<<< Dane tekstu >>>
Autor Tomasz Kajetan Węgierski
Tytuł Do przyjaciela na wieś
Pochodzenie Pisma wierszem i prozą Kajetana Węgierskiego
Wydawca Księgarnia F. H. Richtera
Data wyd. 1888
Druk F. A. Brockhaus
Miejsce wyd. Lwów
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Indeks stron
DO PRZYJACIELA NA WIEŚ. [1]

Żałuję przyjacielu żeś nie jest w Warszawie,
Prawda jest, że okrutnie tutaj u nas goło,
Pieniędzy mieć nie można, chyba przy zastawie,
To zaś dobrze przynajmniej że żyjem wesoło.
Nigdy się świat nie naśmiał z naszych panów tyle
Jak gdy dziś po teatrach komedye grają,
A choć naród w ostatniej grzebie się mogile
Ich to nic nie obchodzi bo czasu nie mają.
O jak to miło widzieć naszych Excellantów.

Jako ci naturalnie harcują zmienieni
W arlekinów, filutów, łajdaków, amantów,
Myślałbyś że są na to umyślnie zrodzeni.
I dobrze czynią: bo cóż że tam z przodków który,
Dla ojczyzny krew toczył, tracił dom i zdrowie,
Wyszły z mody te dzikie mężnych serc natury,
Lepiej dzisiaj szanują swe życie panowie.
Srogie boje pod Grunwald, Kircholmem, Zborowem,
Sławiąc dzieła Polaków mędrce ogłaszali,
Dziś będą komedyanci trybem cale nowym,
Sztuk mężów teatralnych kronikę pisali.
O wojnie, lub ugodzie, nic tu niegadają,
Bo te dobrą myśl psują smutne bagatele,
Handlom, zyskom publicznym nic nie zaradzają,
Bo to nadto do głowy dzisiejszej za wiele.
Co się też w Kadzie, pytasz, nieustannej dzieje?
Oto jedna rzecz ważna dała powód swaru,
Na czym się wszystkie kraju wspierają nadzieje,
Kto ma pierwszy przybijać ćwieczek do sztandaru.
Projektów ważnych pełne nadto pańskie głowy,
Ledwie się niepękają, pod ciężarem myśli:
Jeden szuka metressy po Nalewkach nowej,
Ów systemma modnego fraku we łbie kryśli,
Każdy zaś z nich tu prawic dumną dmie się pychą,
Choć ubóstwo z hołotą zapędza ich wszędy,
Możeby niejednego wzięło dotąd licho,
Gdyby ich nie żywiły żydków facyendy.
Tanio dziś order, urząd, kupisz na tandecie;
Gdy się tylko poczuwasz do dukatów wiela,
Napisz, jeźli chcesz w urząd wleźć na wielkim świecie,
Jest ich kilka na przedarz u żyda Josiela.
Chcesz też wiedzieć co nasza młódź w Warszawie robi?
Oto, jedna w szulerskie zapuszcza się szachy,

Druga się na malarzów wybornych sposobi
Malując brudne żydom brody i pejsachy;
Inny szczęścia próbuje u młodych mężatek,
Ów płocho bałamuci niewinne dziewczyny,
Ten schwyciwszy w Nalewkach miłości zadatek,
Czeka biedny majowej rychło medycyny.
Poeci cicho siedzą i Węgierski przestał
Prawdę pisać, bo wielu ściągnął gniewy żwawe;
Lecz lepiej czynił, kiedy o ich gniewy nie stał,
Bo ich uczył rozumu, sobie robił sławę.[2]
Czasem się ozwie z kąta głos nudnej bandury,
I zwiędłe moralisty piejąc, próżnie mruczy,
Mało takiej są pisma płatne tu natury,
Gdzie kto swój rozum siląc nikogo nie uczy.
Chciałbym ci też o paniach napisać co są tu,
Ale się rozmyśliłem, lepiej je ominąć,
Niechcę sobie przyczyniać prożnego kłopotu,
Tybyś się zgorszył, a ja mógłbym przez to zginąć.
Więcej ci pisać będę pocztą drugą,
A teraz jestem twym uprzejmym sługą.








  1. Jest i St. Trembeckiego wiersz p. t. „Do przyjaciela na wieś“ lecz innej osnowy, zaczyna się: Zazdrości naszej godne twe chwile...
  2. Ten czworowiersz, nasuwa wątpliwość, czyli Węgierski autorem? Chyba że dla zasłonięcia się, o sobie pisał.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Tomasz Kajetan Węgierski.