<<< Dane tekstu >>>
Autor Stanisław Grochowiak
Tytuł Dwunasty listopad
Pochodzenie Wiersze wybrane
Wydawca Spółdzielnia Wydawnicza „Czytelnik”
Data wyd. 1978
Druk Zakłady Graficzne „Dom Słowa Polskiego”
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Cały zbiór
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
Dwunasty listopad


Teraz ją trzeba rozbierać z rozwagą;
Znać, gdzie się kryją czułe klęski ciała,
Tak by wpółskryta, przecież naga stała,
Nie obnażona, aby była nagą.

Źródłem pożądań będzie nagość czoła,
Źródłem bezwstydu powiek obnażenie;
A źródłem światła zestrzelone cienie
W jej kruchych dłoniach jak w sennych wądołach.


Widziałeś pożar? — Dziś spoglądasz w płomień
Lampy wysokiej. W gwiazdę ponad sosną.
Wzywałeś gwiazdę — ? Dzisiaj masz radosną
Lampę krążącą w okna nieboskłonie.

Ty byłeś inny — ? Inna jest też klęska,
Mniej może wielka, może bardziej wzniosła.
Ponad wodami cicha mgła narosła,
Duch ponad mgłami, litość jest zwycięska...


Litość? Bądź czujny. Bądź ostrożny z ową,
Która już czeka za progiem twej twarzy:

Ta Ruda Wdowa, co w paluszkach waży
W garstkę wyplute, twarde DOBRE SŁOWO.

Inną mieć będziesz. Nie damulkę z miasta,
Co na wieś jedzie, dziecko do chrztu trzyma —
Lecz między starca i psimi oczyma
Przeciwny Bogu most, który narasta.


Jakże wzgardliwi byliście oboje.
Ty — dla twej dumy. Ona — że na wietrze
Kładła profile swe od liści bledsze,
A tyś je łowił, chronił w książki swoje.

Myślałeś: tutaj, między tymi strony
Przetrwa jej profil jak w zegarze dusza;
Przecież dziś wiecie, że twarze zasusza
Czas przysypany i dąb przewrócony.


Teraz ją trzeba rozbierać z powagą,
Lub może lepiej czekać za jej progiem,
By sama z siebie zdjęła czas i trwogę;
By nagą będąc, nie była już nagą.

Poczekaj! Ona. Tak, to tylko ona
Spłoszoną wiarą może was ocalić,
Bądźcie szczęśliwi. Dobrej nocy. Alić
Ta rzecz się skończy, choć jest nieskończona.

Dedykacja: Żonie





Tekst udostępniony jest na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.