<<< Dane tekstu >>>
Autor Zygmunt Różycki
Tytuł Ostróżka
Pochodzenie Wybór poezyi
cykl Złota baśń boru
Wydawca Towarzystwo Akcyjne S. Orgelbranda Synów
Data wyd. 1911
Druk Towarzystwo Akcyjne S. Orgelbranda Synów
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
OSTRÓŻKA.

Ponad ugory, ponad rżyska
Księżyc złotawym sierpem błyska
I na dalekie gdzieś rozchwieje
Smęt szafirowy cicho sieje.

Bezmierny smutek i martwota
Ziemię w swą sieć omgloną mota
I tylko nieraz przez zagony
Śpiew świerszczów płynie zapóźniony.

Samotny idę po równinie,
Która pomyka w dal i ginie,
To znów przed okiem mi rozkwitnie
Modro-złociście i błękitnie.

Idę równiną, przydrożami,
Dziwna tęsknica w piersiach gra mi,
Tęsknica w piersiach gra mi dzwonem
Za czemś kochanem, utraconem.


Przed laty szedłem nieraz tędy,
Lecz pełne kwiecia były grzędy
I złote zboża wkrąg się chwiały
I świat promieniał wokół cały.

Na tej maleńkiej oto dróżce
Rozmiłowałem się w ostróżce,
Co uśmiechnęła się raz do mnie,
Gdym konał z bólu nieprzytomnie.

Rozmiłowałem się i ona
Była mi odtąd upragniona,
Była mi odtąd wszystkiem w świecie
Mała ostróżka, polne kwiecie.

Latem całymi nieraz dniami
Byliśmy w polu tylko sami,
Ona swe płatki szafirowe
Pocichu kładła mi na głowę.

Kładła mi płatki, przytulała,
Bo mnie prawdziwie pokochała,
A pokochała mnie w tej chwili,
Gdy wszyscy mnie już opuścili.

Samotny idę po równinie,
Która pomyka w dal i ginie,
Skroś mgły, co kłębią się i roją,
Wślad za ostróżką idę moją.

Lecz próżno mknę po polnej grudzie,
Pewno ją źli zerwali ludzie,
Pewno ją wichry gdzieś rozwiały
Moją ostróżkę, kwiatek mały.







Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Zygmunt Różycki.