<<< Dane tekstu >>>
Autor anonimowy
Tytuł Piosnka o Drewiczu
Pochodzenie Lutnia. Piosennik polski. Zbiór pierwszy
Wydawca F. A. Brockhaus
Data wyd. 1864
Druk F. A. Brockhaus
Miejsce wyd. Lipsk
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
PIOSNKA O DREWICZU.
(1768—1773.)

Jedzie Drewicz jedzie,
Trzysta koni wiedzie —
Oj poczekaj panie Drewicz,
Nie twoje to będzie.

Od bram Częstochowy
Zabrzmiały podkowy —
Ho! ho! teraz Panie Drewicz,
Nie uniesiesz głowy.

To Kazimirz Pułaski.
Konfederat Barski —
Ty wiesz dobrze, Panie Drewicz,
Że to rębacz dziarski.


Drewicza ujęto,
W kajdany opięto.
Hej, Panowie bracia szlachta,
To nam dzisiaj święto!

Drewiczowe ręce,
Drewiczowe ręce,
Już nie będą wywijały
Szablą po wojence.

Drewiczowe nogi
Drewiczowe nogi,
Już nie będą zachodziły
Pułaskiemu drogi.

Drewiczowe oczy
Drewiczowe oczy,
Już nie będą poglądować,
Zkąd Zaręba kroczy.

Drewiczowe uszy
Drewiczowe uszy,
Już nie będą podsłuchiwać,
Zkąd Pan Sawa ruszy.


Drewiczowe zęby
Drewiczowe zęby,
Już nie będę zajadały
Kurcząteczek wszędy.

Drewiczowa głowa,
Drewiczowa głowa,
Już nie będzie wysypiała
Na poduszce zdrowa!

Ha! srogi Drewiczu —
Ha! srogi Drewiczu!
Przyszła na cię czarna kreska,
Moskiewski paniczu.

Obcinałeś ręce,
Obcinałeś uszy
Naszym Panom braciom, szlachcie —
Dziś myśl o twej duszy.

Chłopcze, podaj skrzypce,
Podaj i oboje:
Niech ja zagram Senatorom,
Patrząc na śmierć twoją.

(Skarbiec historyi polskiej.)






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: anonimowy.