Resurrecturis (Niewiadomska)/Polacy w trzech mundurach

<<< Dane tekstu >>>
Autor Cecylia Niewiadomska
Tytuł Resurrecturis
Pochodzenie Legendy, podania i obrazki historyczne
Wydawca Gebethner i Wolff
Data wyd. 1921
Druk F. Wyszyński i S-ka
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron

Polacy w trzech mundurach.

„Na śmierć, na skon
Młodość mą niosę,
Pod żeńca kosę,
Jak złoty plon!“

M. Konopnicka.

Skończona bitwa krwawa. Moskwa tym razem zwycięża. Ustępują pułki pruskie, austrjackie, zostało kilku rannych, kilku jeńców, a na straży żołnierz rosyjski.
— O Boże! Jezus, Marja! jęknął ranny.
Żołnierz rosyjski zadrżał, przypada do ziemi, pobladłe usta szepczą:
— Bracie! bracie!
Austrjacy klękają, ręce podnoszą ku niebu.
— Pod Twoją obronę, święta Boża Rodzicielko! Bo to wszystko Polacy. Prusak, Austrjak, Moskal — to tylko mundury, pod niemi jeden duch i jedno serce: wszyscy biją się za ojczyznę, wszyscy wierzą, iż krew przelana, nawet bratnia, to odkupienie win, może ostatnia ofiara, za którą świta „jutrzenka swobody“.
Boleśnie jednak walczyć bratu z bratem. A los do tego zmusza.
Prusak bierze rekruta z Poznańskiego, i Polak musi przywdziać mundur wroga, stanąć w jego szeregach. Nie ma żadnych złudzeń, żeby mu to przyniosło jaką korzyść, ale stawiać oporu w tej chwili nie może, byłby zdeptany jak zuchwały robak.
A nie o to mu chodzi. On chce żyć i wierzy, że nadeszła godzina życia dla ojczyzny. Potęga Prus olbrzymia, każą iść na śmierć, — idzie, wie, że zginie: ale ma mocną wiarę, że z nim razem zginie wróg, zginą Niemcy.

Rosja wielka ale nierządna stara się obudzić ufność. W pierwszej chwili wzięła rekruta, gdzie mogła, bo na szczęście niewszędzie mogła: w panicznym strachu zmykali poborcy, nie troszcząc się o powołanych. Mimo to wzięto wiele, opłakała Warszawa dni mobilizacji, a dziś — dobrowolnie daje ochotnika!
Co się stało?
Uderzono w strunę wolności, w strunę uczuć narodowych. Dziki wróg łączy głupotę z prawdziwie wężową chytrością. Wódz naczelny armji rosyjskiej (nie cesarz! choć także Mikołaj, co ma swoje znaczenie, bo w błąd wprowadzi niejednego) — otóż ów wódz naczelny w pięknie brzmiących słowach wzywa naród polski do walki o wolność!
„Polacy! wybiła godzina, w której święte marzenie ojców waszych ziścić się może“. „Żywe ciało Polski rozszarpane, ale dusza nie umarła“. „Niech zajaśnieje godło zmartwychwstania!“
Święte marzenie“ — za które więziono, wieszano, — „godło zmartwychwstania“ niewiadomo jakie, bo orła białego jeszcze pokazać niewolno; — ale słowa są wzruszające, a Polak w szlachetność tak wierzy! Może w duszy rosyjskiej zbudziło się wreszcie poczucie sprawiedliwości? Może tam zrozumieli, że istnienie Polski jest warunkiem istnienia Rosji wolnej? Może nadeszła chwila, o której mówił wieszcz:
„On jeden się poprawi, i Bóg mu przebaczy!“
Wszyscy pragną i potrzebują komuś wierzyć, — a komu? Rosja w przymierzu z państwami Zachodu dąży do zguby Niemca, najgroźniejszego wroga, wojna musi znieść dawny carat, a wtedy — a wtedy —
„O wojnę powszechną za wolność ludów błagamy Cię, Panie!“
wołał jeszcze Mickiewicz, i oto przyszła ta wojna powszechna, oczekiwana, święta; stamtąd, z Zachodu idzie zwycięstwo wolności, a z tym Zachodem Rosja — więc jakże? — nie wierzyć?...
Czyż naturalny związek państw słowiańskich nie jest przyszłością naszą?...
Piękne, szlachetne, młodzieńcze marzenia, świadczą, że Polska jeszcze nie zgrzybiała, że młodzieńczo łudzić się może, ale zarazem młodzieńczą ma siłę uczucia.
Dlatego ochotnicy śpieszą do armji rosyjskiej: tam idą walczyć z Niemcem, za Ojczyznę.

A w trzecim zaborze znów inne nadzieje. Tutaj Józef Piłsudski, działacz rewolucyjny, z byłych drużyn strzeleckich formuje legjony, które z hasłem niepodległości wkroczą od pierwszej chwili do Królestwa.
Czy słyszycie, Polacy? Legjony, polskie legjony, z białym orłem w czerwonem polu na sztandarze, wkroczą w granice królestwa Polskiego, aby ogłosić wolność Polski niepodległej!
Czy wam nie biją serca?
Austrja na to pozwala?
Owszem, nawet zachęca, daje broń (najlichszą), i niech Polacy biją z nią razem Moskali. Austrja wszystkie swe „dzieci“ pędzi w pole. Bardzo się boi biedaczka i wroga Moskala i przyjaciela Prusaka, czuje swą słabość i za pozwoleniem cesarza Niemiec, a króla Pruskiego, tworzy legjony polskie. Niech się biją. Dla pewności jednakże każe im składać przysięgę wierności dla siebie.

„Austrjacki generał dziś przysięgę odbierał: Na morzu czy na lądzie, czy kto stoi, czy siądzie, czy tłusty, czy mizerny, zawsze bądź Austrji wierny!
Wiara bardzo się cieszyła, ręce, nogi podnosiła! A to ci frajda była! hu, ha!“[1].

Tak o tej przysiędze śpiewa legjonista, lecz smutna to piosenka, w której żołnierz z własnej żartuje przysięgi.
Ha, trudno! w niewoli jesteśmy, w niewoli! On śpieszy oddać życie za Ojczyznę, a każą mu przysięgać na wierność wrogowi. Bo przecież Austrja i Prusak to jedno, a czyż Polak przysięgać może Prusakowi?
Są tacy, co mu wierzą. Obiecuje bardzo poważnie odbudowanie Polski, a zdaje się, że dosyć jest potężny, łudzić nie potrzebuje.
Więc jakże?

„Będzie wojna z Moskalami,
Nasz komendant pójdzie z nami,
Dalej, bracia, dalej wraz!“


śpiewają legjoniści i 6-go sierpnia przekraczają w Kieleckiem granicę Królestwa.
— Już? — dziwi się rozsądek zaniepokojony. — A jeżeli Moskal zwycięży?... A jeżeli Prusak zwycięży?...
Wszyscy wierzą, że godzina dla nas uderzyła, wszyscy podziwiają bohaterską młodzież, i wszystkie serca z nią, a jednak — wielu, wielu z niepokojem patrzy na te nasze legjony. Niedowierzają Niemcom i lękają się ich zwycięstwa, więc po co się do niego przyczyniamy? Walcząc z Moskalem, walczymy z Zachodem. Jakież straszne dla nas rozdarcie!
Czyż Prusak kiedykolwiek dotrzymał nam słowa?...
Trzy mundury, choć jedno serce.
Jeden cel mamy wszyscy — czyż możemy zbłądzić dlatego, żeśmy inaczej ubrani?
Błądzą jedynie ludzie małej wiary, którzy, lękając się o duszę polską, wołają: „Niećmy nienawiść do wroga“.
Nie, to zbyteczne. Zła niecić nie należy. Wystarczy nam szczera i głęboka miłość. Miłość ojczyzny, nie własnej sławy i znaczenia.
A tymczasem wre walka, stają bracia przeciw braciom. Widocznie musi spełnić się i ta ofiara, nim pęknie grób olbrzymi, i w huku armat zstąpi Anioł Zmartwychwstania, wołając:
— Wstań, Łazarzu!





  1. Zbiór piosenek żołnierskich.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Cecylia Niewiadomska.