Strona:Bruno Jasieński - Palę Paryż.djvu/319

Ta strona została uwierzytelniona.

„Dziś, o godz. 12 w południe, pierwszy trans-
Znowu litery gonią litery, aby, rozpalone biegiem, po chwili wynurzyć się nowym smukłym wierszem:
port broni i amunicji wysłany z Lionu do * * *.
I dalej:
utknął w odległości 80 km od granicy niemieckiej, naskutek gremjalnego strajku kolejarzy, którzy odmówili przepuszczenia jakiegokolwiek transportu, przeznaczonego do walki z robotniczym Związkiem Republik Radzieckich.“
Kropka.
— Zuchy chłopaki! — uśmiecha się zecer.
Znów migają palce po schodkach klawiszy. Znów, jedna za drugą, po linach, po rusztowaniach dźwigni, jak akrobatki, drapią się czcionki, aby po chwili rzucić się głową wdół w bulgocący basen i wypłynąć stamtąd nowym nierozerwalnym łańcuchem wiersza:
„O godz. 3 po południu na mieście ukazał się dekret o mobilizacji kolei żelazny.“
I zaraz następne:
„Centralny Komitet Zjednoczeniowych Związków Zawodowych proklamował na jutro strajk generalny.“
— Towarzyszu, złóżcie cycerem odezwę KC. partji do mas robotniczych.
Znowu klekocą klawisze:
„Towarzysze! Burżuazyjny rząd francuski pod dyktando angielskich kapitalistów...“
U wejścia do drukarni rozległ się gwar głosów, tupot nóg i szczęk karabinów. Na schodach, prowadzących wdół, zaroiło się od granatowych ludzi.
Policja.