Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Jasełka Cz.1.djvu/348

Ta strona została uwierzytelniona.

342
WYBÓR PISM J. I. KRASZEWSKIEGO.

mną, na chwilkę tylko zajedziemy do niéj. Uszczęśliwisz miłą i śliczną kobietę, nie licząc najlepszego przyjaciela.
Biedny chłopak aż pokraśniał, tak osmuconéj jego duszy nie w porę było to żądanie dziwne, natrętne; ale Maks gdy co raz postanowił, nie miał zwyczaju ustępować.
— Zmiłuj się, rzekł: to, czego wymagasz po mnie, jest niepodobieństwem. Wiesz, jak mi są ciężkie nowe znajomości: nie mogę, nie mogę...
— Na chwilkę, na pół chwili, lub jak stoisz...
— Przypominasz mi sam, żem nie ubrany, a tam jest kobieta...
— Zajedziesz jak do mnie, jestem tam jak w domu, a uczynisz mi łaskę, dobrodziejstwo! Są ludzie — już muszę ci się przyznać — którzy rzucają potwarz, jakobym ja cię eksploatował, jakobyś mną pogardzał; potrzebuję od ciebie tego w obec świata, jako usprawiedliwienia, oczyszczenia. Oto powód istotny... musisz to dla mnie uczynić, chodzi o dobre imię moje...
Wiedział, że tém Jurasia złapie najprędzéj: istotnie, zawahał się, a Maks skorzystał z tego.
— Ja ciebie nie puszczę, musisz wstąpić choć na chwilę, na pięć minut, tyle tylko ile potrzeba, aby dowieść oszczercom ich potwarzy! zawołał.
Nie było w istocie ani potwarzy, ani oszczerców, bo Maks stosunek swój z Jurasiem tak ślicznie malował, że uchodził za wzór bohaterskiego poświęcenia.
— Półkownikowa, anioł dobroci, z nią nie potrzebujesz się żenować. Mogę ją już dziś nazywać żoną moją... rozumiesz mnie. Czekamy tylko na indult, który związek, zawarty przez miłość najczystszą, uświęci....