Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Jasełka Cz.2.djvu/188

Ta strona została uwierzytelniona.

180
WYBÓR PISM J. I. KRASZEWSKIEGO.

da majątek, bo mu go dobrze zapłacimy. Nic się tam nie ruszy z miejsca, wszystko jak było zostanie: ludzie starzy, słudzy, sprzęty... tylko izdebkę gdzieś znajdziecie dla mnie. Nie dobryż to projekt?
Jerzemu snem się to wszystko wydawało. Życie jego w niespodzianych i coraz nowych zmianach tylu go karmiło wzruszeniami, że młode i chciwe ich serce podołać im już nie umiało; nie wiedział jak radzić, jak je przyjmować.
W młodéj piersi odzywała się teraz myśl tylko jedna, dawna: straconéj swobody. Plotło się wszystko około niego tak, że musiał utracić panowanie nad swoim losem i sobą, i wnijść znowu jak kółko posłuszne do téj machiny, która się społeczną zowie całością. Poczuł, że próżnoby się wyrywał z niéj, że inaczéj być nie może.
— Cóż poczniemy — spytał po chwili — jeśli do tego domu, który będzie twoim, który ty nazywasz naszym, jeszcze kto więcéj przybędzie? I zarumienił się. Matko, jeśli mi się już tak pozwalasz i każesz nazywać: przyznam ci się, żem od dni kilku związany słowem, sercem, przysięgą.
Panna Izabella zadrżała prawie, uczucie macierzyńskiéj zazdrości obudziło się w niéj, choć najprzód przewidywać mogła, że Juraś sam nie pozostanie na świecie.
— Jak to! już twoje serce oddane? już wybór zrobiony?
— Tak jest...
— Mów mi więc wszystko, jak matce.
I Jerzy począł jéj szczerze spowiadać się ze swojego do Loli przywiązania, a takiemi siostrzyczkę od-