Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Jasełka Cz.2.djvu/306

Ta strona została uwierzytelniona.

298
WYBÓR PISM J. I. KRASZEWSKIEGO.

by czasu nie wytrzyma niejeden żal, niejedna rozpacz, niejedna miłość... Módl się, płacz, ale bądź mężczyzną. Dla niéj lepiéj jest, że umarła: nie bądź samolubem. Rozwiałyby się sny wasze przy rzeczywistości, która nielitościwie brudną dłonią kruszy alabastrowe marzeń gmachy; dziś, na wieki anioł twój stoi przed tobą jak usnął, w szatach białych swojego dziewictwa i miłości. Nie czujeszże ducha jego w sobie?
Jerzy zapłakał i pokląkł. Otto pomodlił się i usiadł potém na ławce, którą tam sobie na cmentarzu postawił przed grobem ojca i narzeczonéj. Siedział tak długo milczący i patrzał na Jerzego, którego w końcu ujął za rękę.
— Wstań, rzekł mu. My żyjemy, życie ma obowiązki i ciężary; nie godzi się umierać duchem, gdy żyjemy ciałem. Co myślisz? co poczniesz z sobą? mów mi.
— A! nie nalegaj! nie pytaj! Miałżem czas zebrać myśli? wiemże co boleść zrobi ze mną?
— Mówmy lepiéj co ty zrobisz z boleścią, odpowiedział Otto. Płacz sam nie jest dla życia dostatecznym pokarmem; trzeba żałobę nosić na sercu, a pracę na rękach. Masz matkę, masz braci, masz siebie, masz całe życie przed sobą. Ona cię pokochała nie za piękność twoją, ale za duszę i serce; byłeś dla niéj ideałem, stań się nim w życiu.
Jerzy milczał.
— Może zawcześnie — odezwał się Otto surowo — narzucam ci obowiązki; lecz potrzeba, byś je pojął i myślał o nich. Jesteś sam na świecie, a poczciwa kobieta, która ci służy za matkę, nie dźwignie cię, bo sama upada pod ciężarem. Synem być powinieneś! Pamiętaj! A teraz w stań i chodźmy. Będziemy mó-