Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Jasełka Cz.2.djvu/350

Ta strona została uwierzytelniona.

342
WYBÓR PISM J. I. KRASZEWSKIEGO.

bę bardzo dziwną i niesłuszną; już tedy krzyknęli, acz z cicha, że arystokrata.
Przyszły potém drażliwe sprawy opiek i administracyi. Było tam kilka sierocych majątków w rozporządzeniu opieki i kilku kandydatów urodzonych do administrowania sierocemi i odłużonemi majątkami. Ci zaraz upomnieli się o swoje. Święcie im się należały administracye: jednym dla tego, że przywykli byli żyć z tego chleba. drugim że innego nie mieli. Nieszczęściem hrabia, i co gorsza, sekretarz jego, obaj byli ludzie uczciwi a nieobyci z formą, jaką się korzystanie z cudzego grosza najspokojniéj w świecie odbywa; chcieli więc majątkami rozporządzić w sposób jak najkorzystniejszy dla sierot i biedaków. Ale zwyczaj odwieczny temu się sprzeciwiał. Snadź z czasów pogańskiego jeszcze kommunizmu, dobra tego rodzaju uważają się jakby własność ogólna, jakby jakiś rodzaj starostw, z których ktoś chleb jeść i kieszenie ładować musi; oburzono się tedy niezmiernie, że hrabia chciał wydrzeć zarobek tym, którzy do niego tak słuszne mieli prawo.
Hrabiemu zdawało się w prostocie ducha, że jeśli kto, to bogaci i niezależni ludzie winni się podejmować administracyi; bo ci i więcéj mają wolnego czasu, i mniéj są na pokusy wystawieni, i mogą coś stracie, a nic nie potrzebują zyskiwać. Spotkał się tu z ugruntowaném przekonaniem, że sierocy majątek i dobra odłużone podpadające pod tak zwaną administracyę, są rzeczą do ciągnięcia zysków dla ludzi, co inaczéj mieć ich nie mogą.
Czteréj tedy groźni kandydaci stanęli przed marszałkiem, a że na niego wotowali affirmative, sądzili, że mają zupełne prawo domagać się nawet najnie-