Strona:J. I. Kraszewski - Nowe studja literackie T.I.djvu/123

Ta strona została skorygowana.
111

była przywróceniem zwyczaju XVI wieku (j). Inni jak Ossoliński, Siarczyński, usiłując powrócić językowi jego dawny charakter przed potopem łacińskim, wrócili do języka Reja i Górnickiego, łamiąc się z nim, i jakby na umyślnie, wyprowadzając co najpiérwotniejsze wyrazy i wyrażenia, już dziś dla nas niestosowne i nie wystarczające. Myśl ich nie była zła, ale ją wykonaniem przesadzili; dobrze było odżywić język, przypomnieniem dawnych form szczęśliwéj epoki, ale trzymać się ślepo frazeologij języka ledwie wyszłego z pieluch, nie wystarczającéj na dzisiejsze potrzeby, było to kłaść suknią z litéj grubéj materij złotéj, starego kroju, ciasną i niewygodną, dla tego tylko że ją pradziadowie nosili. Z tego musiał wyniknąć ciągły bój, myśli z wyrażeniem, które rubasznością swoją nie przypadało do samych autorów pomysłu. Każdy wiek ma swoją właściwą sferę myśli i stosowny do niéj wyrabia sobie język, z potrzeb wyradzający się. Narzucić języka, jak praw politycznych, nie podobna, znać będzie zawsze, że one nie wyrosły z potrzeby, ale nadane gwałtem zostały.
Nie wspomnieliśmy tu jeszcze, wielkiéj pracy Lindego i innych co w téj epoce dla języka prawdziwe położyli zasługi, gdyż w krótkim tym