Strona:J. I. Kraszewski - Nowe studja literackie T.I.djvu/146

Ta strona została skorygowana.
134

Shakspeara popiołom. Gdzie mówi o nieudolności swojéj, wielka prostota:

Sam się téż tu prawie wyrwał z motyką na słońce,
Tylko rymem zawięzując u wiérszyków końce,

A daléj:

Przetoż o szczęśliwa duszo, te wiérsze na grobie
Przyjmij z wdzięcznością odemnie, albo wstań, pisz sobie.

Wybornie!
Żale te są widocznie prostém naśladowaniem, prześlicznych żalów Kochanowskiego po śmierci Urszulki; ale wielka różnica! Tamte wypłynęły z ojcowskiego, żalem przepełnionego, bolejącego serca, te po prostu, na zimno, nieznający mistrza, nie przyjaciel, nie blizki, jako poezją tylko, napisał Klonowicz. To téż Klonowicza żale niedotkną nikogo, niewywołają westchnienia nawet, bo westchnienie ich nie zrodziło, łza nie polała, powiedział sobie, napiszę — siadł i napisał z uwagą, z zimną krwią, rozmysłem; inaczéj podobno całkiem swoje utworzył Kochanowski.
Na żalach kończemy przegląd znaczniejszych pism polskich Klonowicza, zamierzając zdać sprawę z wielkiego poematu jego łacińskiego, pod tytułem Zwycięztwo Bogów. (Victoria Deorum.)