Strona:J. I. Kraszewski - Wspomnienia Odessy, Jedysanu i Budżaku T.I.djvu/160

Ta strona została skorygowana.
150
6. LIPCA

drodze mieszkańców i widzimy ich tylko z daleka; Żydzi za to co krok; wszędzie oni, gdzie tylko cierpliwa bezczelność, może zarobić na kawałek chleba — Biédny lud! — I dla niego mamy nadzieję postępu, tak widocznego w tym kraju — wszystko to poprawia się i doskonali. Izraelici ulegną zapewne powszechnenu prawu.
Stanęliśmy na nocleg w porządnym zajezdnym domu Baranowéj, w dość wesołém miejscu, w blizkości ogródka i porządnéj Słobody. Piérwsza to od Ananiewa tak czysta i wygodna stacja dla podróżnych; aleśmy już tak blizko Odessy, że niedługo korzystając z wygodnego noclegu, co najprędzéj chcieli byśmy go opuścić.
Nim ujrzym to dziwne miasto, przed pięciądziesiąt laty powstałe, a tak olbrzymio wzrosłe i poczniemy dziwić się mu oko w oko, przygotujmy się do miłéj z nim znajomości, przypomnieniem jego historji. Poźniéj będziemy mieli zręczność bliżéj wejrzeć w dzieje téj części kraju i samego miasta, tu tylko głównemi rysy nakreślim niektóre wspomnienia.