Strona:J. I. Kraszewski - Wspomnienia Odessy, Jedysanu i Budżaku T.I.djvu/39

Ta strona została skorygowana.
29
25 CZERWCA

cia swego jeszcze, pamiątki, jakie mu się dostały, po rodzonym jego bracie wielkiéj pamięci Biskupie krakowskim, potém Prymasie Królestwa, Janie Pawle Woroniczu.
Ilekroć patrzę na wizerunki tego wielkiego poety i Arcykapłana, tak nierozerwanie z całą przeszłością wiążącego się węzłem charakteru swego i świętości —; ilekroć to poważne a łagodne, piękne a smutne oblicze, na martwém płótnie oglądam, tyle razy płaczę, żem go żywego nie widział, nie słuchał, i że mi się dostało, podziwiać go i czcić dopiéro po śmierci.
Z niedawno zgasłych wielkich mężów, z niedawno zgasłych poetów, co się wiązali silnie z przeszłością, a wzbudzili najmocniéj współczucie żyjących z niémi — postać to najpoważniejsza, największa, najsilniéj i najsamoistniéj poetyczna, najbardziéj nasza. Ktoż nie czytał jego pieśni, jego Sybilli, ułamków Assarmota; komu on westchnienia i łzy nie wydarł, kogo nie poruszył do głębi?
A jednak, w chwili, gdy to piszę, jak rzadki głos wspomni jego zasłużone, nieśmiertélne imię? jak mało o nim pamiętają? Jak